9 maja 2019

Jak spędzić wiosenny weekend? Mam dla Ciebie 3 propozycje...


Poranek. Promienie słońca zaglądają do mojej sypialni. Słodko głaszczą moje zaspane policzki i wołają mnie do siebie. Nie protestuję. Właśnie rozpoczął się mój ulubiony miesiąc. Kąciki ust unoszą się do góry, mocniej łapię poduszkę i zaczynam nucić. Śpiewam coraz głośniej i wiem, że ten dzień będzie wspaniały. Spędzę go najlepiej jak potrafię i Was też do tego zachęcam! Dość trudnych pytań, tematów i rozmów. Dzisiejszy dzień należy do nas...

5 maja 2019

Macierzyństwo - dar / pewnego majowego dnia...


Nowy rozdział przytulił mnie w swoich objęciach. Dorzucił nowych doświadczeń, westchnień, spojrzeń, wybuchów radości i płaczu, nieznanego i tak dobrze rozumianego. Dzień za dniem, niczym pędzące chmury na niebie. Idziemy wciąż do przodu. Poznajemy i gubimy się jednocześnie. Mamy czas na naukę. Mamy czas na nowe. Zwątpienia i protesty, wiara i siła. Wciąż silniejsza - ja. „Odnaleźć się we własnym ciele i duszy” powtarzałam. A dzisiaj namacalność słów odczuwam w samym środku siebie. Wychodzę na balkon. Bose stopy marzną, choć kalendarz wskazuje na maj. Ogrzewam się kocem. Układam w głowie nasz świat. I pytam się w myślach „Czy pragnęłaś więcej?”. 

25 kwietnia 2019

Budząca się siła...


Wpatrzona w szybę słuchałam własnych myśli przelatujących między chmurami. Nie myślałam o tym co było, ani nie skupiałam się na tym, co będzie. W kubku stygła świeżo zaparzona kawa. Świat w kolorach cappuccino. Kot sąsiadów przechadzał się leniwie, rozciągając zalotnie łapki. Smugi światła zwisały do ziemi, odsłaniając całą prawdę. Gałązki tańczyły subtelnie pod wpływem wiatru. Byłam tu i teraz. Twarz podparta dłonią, w uszach dźwięki ulubionej gitary. Nurkowałam w głąb siebie. Takie samotne spacery zawsze działają na mnie uspokajająco i pozwalają eksplorować wnętrze. Swobodny przepływ myśli to moja najlepsza broń na utrzymanie własnej energii do działania. To najlepszy sposób na kontakt z samym sobą...

23 kwietnia 2019

W poszukiwaniu włoskiej duszy...


Tego dnia obiecałam sobie, że dotknę tej ulotności chwili... Będę chwytać wiatr. W miękkim spojrzeniu przytulę mijających mnie ludzi, poczuję zapach budzącej się wiosny. Raz jeszcze wrócę wspomnieniami do naszych włoskich podróży, kiedy biegaliśmy uśmiechnięci trzymając się za dłonie. Rozmowy snuły się między nami leniwie i spokojnie. Nigdzie się nie spieszyliśmy. Wchodziliśmy w nieznane kręte uliczki, gdzie znikał ocean ludzi. Zapadała cisza i czułam, że odnalazłam to, czego tam poszukiwałam. Później trafialiśmy na uliczny koncert i delektowaliśmy się muzyką, jak najlepszymi lodami jedzonymi w środku upalnego lata. Podnosiliśmy głowy do góry, aby obserwować ptasie wędrówki i obłoki dryfujące po niebie... A wdzięczność wlewała się do naszych serc przez uchyloną furtkę.

Instagram