24 maja 2020

Tęsknota, która przeniosła mnie nad morze


Myślałam, że potrafię tak bez dostępu do świata, powietrza, kolorów, zapachów. Myślałam, że nie zatęsknię i pofrunę mimo wszystko. Myślałam, że napełnię swój dzban znajomym parkiem, wydeptaną przez lata ścieżką. Tymi, którzy zasypiają i budzą się ze mną. Ale zatęskniłam... za przestrzenią. Za zmianą, bo nakręca mnie ruch. Uwielbiam ludzi, ich śmiech, rozmowy. Obecność. Uwielbiam słuchać, a czasem i mówić. Wtapiać wzrok we wschody i romantyczne zachody słońca. Lubię, gdy to wszystko mnie dopełnia. Czyste światło, które bije z magicznych miejsc... najczęściej odkrytych przypadkowo pozostaje we mnie już na zawsze. I właśnie tutaj - poczułam, że jestem. Rozkwitam wraz ze wschodem, po cichu gasnę, gdy niebo ciemnieje. Powoli, w swoim rytmie. Jedna duża ulica, znajoma knajpa, która dobrze karmi. Odnalezione poczucie bezpieczeństwa. Odnalezione portugalskie Sagres w ukochanej Polsce. Czasem szukamy daleko... żyjemy wyobrażeniami, złudnym obietnicami, gubimy coś, co było blisko. Złościmy się na rzeczy, których zmienić nie możemy. Zaniedbujemy (różne sfery życia). A po czasie okazuje się, że to wszystko było na wyciągnięcie ręki. Wystarczyło zmienić perspektywę, puścić liny... pozwolić, aby działo się.

17 maja 2020

List od serca - o emocjach, codzienności, byciu mamą


Zaglądam tutaj bardzo często. Czasem nawet uda mi się zrzucić z siebie worek emocji, aby kolejnego dnia uznać, że to jednak tylko dla mnie. Słowa zapisane. Emocje uwolnione. Wciąż potrzebuję czasu, aby nauczyć się na nowo budować swój świat z długopisem w dłoni. Wieczory przy świecach, cisza w domu, świeżość umysłu pozostały we wspomnieniach. Tak bardzo wsiąkłam w nową codzienność, że trochę zapomniałam o sobie. Choć wiem, że iskra wciąż się tli, to jednak okoliczności nie zawsze pozwalają na płomień. Z pisaniem nie zawsze jest po drodze, dlatego nie obwiniam siebie, bo mam pewność, że moje serce i obecność są teraz tam, gdzie powinny być najbardziej. Wszystko z myślą o synku. Mojej miłości. Moje potrzeby teraz są mniejsze, humory wydają się zbędne, a czas płynie zbyt szybko. Łapię te darowane momenty „tu i teraz”, zachwycam się wszystkimi jego „pierwszymi razami”. Wzmacniam go słowem, gestem. Przytulam spojrzeniem. Biorę w ramiona, tak często, jak tylko tego potrzebuje. Spełniam się w tej wyjątkowej roli, choć nie zawsze opływa lukrem.

11 kwietnia 2020

Ciasto, które poprawia nastrój - wiosenne ze szpinakiem i polewą


Są miejsca wokół których spokój owija się szczelnie. Przywodzi uśmiech, uścisk dłoni i szept słów, tak delikatnych, że na skórze pojawia się dreszcz. W powietrzu wiszą drobiazgi. Poranne dzień dobry, proszę i dziękuję. Świeżo mielona kawa. Czysta pościel. Zapach gorącego ciasta wypełnia wszystkie kąty i dociera do tych najbardziej leniwych. Magia codzienności. Idealna chwila w nie idealności... dzień, kiedy rodzina jest razem. W tym roku święta będziemy obchodzić nieco inaczej niż zwykle... Jest mi smutno z tego powodu, ale jednocześnie wierzę, że niebawem pojedziemy do rodziców, dziadków... a dzisiaj zostańmy w domach. Zadbajmy o najbliższych. Ściskam Was i życzę najpiękniejszych (szczególnie duchowo) Świąt!

4 kwietnia 2020

Proste przepisy na chrupiące rogaliki francuskie z malinami + kwadraty z nektarynami i serkiem waniliowym (gotowe w 30 minut)


Po Waszym zainteresowaniu przepisami na ciasto marchewkowe i placek z cynamonową gruszką (skorzystało z nich już prawie 15.000 osób!) dzisiaj wracam do Was z nowościami, które mam nadzieję również podbiją Wasze podniebienia. Dajcie znać na Instagramie jak zrobicie własne wersje :) Będzie mi miło jak dodacie hasztag #gotujezcammy, abym mogła łatwo do nich dotrzeć.

Delikatne, chrupiące rogaliki wypełnione gorącymi malinami i waniliowym serkiem. Przywołują najlepsze wspomnienia z krakowskiego Charlotte, a także trochę Paryż, który wciąż gra mi w sercu.

Instagram