19 maja 2018

Pomysły na aranżację balkonu w bloku / moja oaza


Otwieram oczy. Przez grube zasłony przebijają się nieśmiałe promienie słońca. Czuję ulgę. To było zaledwie kilka chłodniejszych dni, ale przez ten czas zdążyłam zatęsknić za uściskiem ciepłej wiosny. Zerkam na telefon, nie dzwoni. Świat zwolnił. Ja też. Pomału wychodzę spod ciepłej pościeli i zmierzam w kierunku balkonu. To moja mała oaza. Miejsce, gdzie znajdę kwiaty, przeczytam dobrą książkę i pobędę sama za sobą. Kubek z gorącą kawą ląduje na stoliku, moje ciało na wygodnej sofie. Rozglądam się i spojrzeniem witam wszystkie rośliny. Obok lawenda tuż obok niej rozmaryn i tymianek. Pachną niesamowicie! W powietrzu unosi się zapach nadchodzącego lata. Czuć poranną wilgoć i słychać śpiew ptaków. Na placu zabaw jeszcze nikt się nie bawi. Delektuję się ciszą. Jest mi dobrze.

16 maja 2018

Czy social media psują nam życie?


Ciepłe, lepkie powietrze poprzedniego dnia zamienia się w chłodną bryzę. Nim się orientuję, że to zmiana pogody tak bardzo wpłynęła na mój stan ducha mija dobrych kilka godzin. W końcu (ostatkiem sił) siadam w wygodnym fotelu na środku pokoju, otwieram szeroko balkonowe okna. Zaciągam się powietrzem i śpiewem ptaków. Odgarniam włosy z twarzy i sięgam po świeżo wycisnięty sok z grejpfruta, który przyniósł mi mąż. Odprężam się. Już nie poganiam. Nie wymagam od siebie więcej. Siedzę i obserwuję. Czuję, że moje ciało ogarnia chłód. Na skórze pojawia się gęsia skórka. Szok termiczny działa na mnie pobudzająco, bo już po kilkunastu minutach odzyskuję trzeźwe myślenie i wraca przypływ kreatywności. Przyjmuję je z otwartymi ramionami, czulę otulam i biegnę po laptopa, aby zdążyć zapisać wszystko to, co właśnie przeze mnie przepłynie...

11 maja 2018

O relacji z samą sobą! Chodź pogadamy przy kawie...


Pomalowałam na czerwono usta i lekko pofalowałam włosy. Na wilgotne ciało założyłam ulubioną sukienkę w grochy i wybiegłam z domu. Tak szybko, jakby ktoś "wystrzelił mnie z procy". Przybiegłam w to miejsce, na ciepłą kawę i małego croissanta. Na zegarku dochodziła ósma, a lokal zapełniał się w błyskawicznym tempie. Lubię to obserwować. Mijający mnie ludzie. Każdy z nich ma swoją historię. Każdy z nich wyraża siebie na swój sposób. Lubię o tym rozmyślać, a czasem zwyczajnie mam ochotę się dosiąść i powiedzieć: "Cześć, opowiedz coś o sobie". Niektórzy przyciągają jak magnes. Mają jakieś nieopisane światło w sobie, które bije po oczach. Inni za wszelką cenę starają się odpychać, choć w środku drżą i proszą o ciepło ramion drugiej osoby. Wiem to, bo sama doświadczyłam podobnych chwil. Na zewnątrz siłaczka, a w środku drżący liść na suchej gałązce. Im bardziej pozowałam na twardzielkę, tym mocniej zagłuszałam swój wewnętrzny głos. Czasem pragnęłam zadowolić zbyt wiele osób wokół siebie, a zapominałam o najważniejszej - samej sobie. Niósł mnie czas, ranił porywisty wiatr, wciąż wymagałam więcej, bo przez moje życie przewinęły się różne głosy. Niektóre pomagały i dodawały siły, ale te negatywne wbijały się jak szpilki i trudno było się ich pozbyć. Wątpiący wzrok, krytyka. Wystarczy, że tylko raz usłyszysz coś podobnego i już na zawsze brzmi to w Twoich uszach. Najgorsze, że sama tak zaczynasz patrzeć na siebie...a później już tylko szukasz potwierdzenia. W nieudanych związkach. Niezdanych egzaminach. Strachu przed podjęciem kolejnego kroku czy przed wyrażeniem własnego zdania.

5 maja 2018

Beztroskie chwile, które na zawsze chcę mieć w pamięci


Szelest suchej trawy rozbudził w niej dawne pragnienia. Wyciągnęła dłonie w stronę słońca, aby złapać ich jak najwięcej. Rozłożyła wełniany koc na łące tuż za domem i przeniosła się w świat swojej duszy. Swoboda. Lekkość. Beztroska. Powtarzała wciąż pod nosem. Bosą stopą dotykała trawy, czuła jak ją łaskocze. Przez moment miała wrażenie, że puls ziemi jest jej nieopisanie bliski. Wtedy też wróciły wspomnienia sielskich zabaw z bratem. Kiedy uniosła głowę, na bezchmurnym niebie ujrzała dwa bawiące się ptaki, a później motyle. Cała łąka pulsowała życiem. Nawet na tym bezludnym wycinku natury nie była sama. "Włosy w nieładzie, spokój w głowie" - wyszeptała do siebie, chwyciła za suchy skrawek trawy i uśmiechnęła się tak mocno, że na jej twarzy pojawiły się dwie nowe zmarszczki. Ona kolekcjonuje je i za każdym razem, kiedy staje przed lustrem wspomina te małe (wielkie) momenty. Swoje lęki włożyła między stare książki i stara się do nich nie wracać... Odważnie wyznacza nowe cele i naiwnie wierzy w dobro.

Instagram