Pokazywanie postów oznaczonych etykietą POLECANE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą POLECANE. Pokaż wszystkie posty

5 września 2020

Kamper - jak to wygląda w praktyce? Kilka słów o naszej kamperowej przygodzie

kamper cammy
Trzy lata temu po przyjeździe z Portugalii napisałam Wam w jednym z wpisów:

„Obserwowałam ludzi żyjących w kamperach i zrozumiałam, że sens tkwi zupełnie gdzie indziej...”.

Fascynowała mnie taka podróż. Czułam, że może przynieść mi wolność i pokłady niezwykłej energii. Całe rodziny, rozmowy o każdej porze dnia, wspólne posiłki na świeżym powietrzu z niesamowitym widokiem. Tak bardzo pragnęłam tego doświadczyć na własnej skórze... i udało się! Ja, mój mąż, nasz 18-miesięczny synek i pies ruszyliśmy w niezwykłą kilkudniową przygodę kamperem po Polsce. Pomimo, że był to krótki czas to jednak pozwolił mi odnaleźć w tej podróży to, czego szukałam. Jednak pozostał niedosyt, który mam nadzieję, jeszcze w tym roku uda nam się zaspokoić i po raz kolejny poczuć wolność z podróżowania domem na kołach. Taka krótka podróż po Polsce kamperem była też idealna do wdrożenia się w temat karawaningu.

21 maja 2019

Jak przygotowywałam się (psychicznie) do porodu?


Zapadł zmierzch. Blado-szare zasłony powiewały na chłodnym wietrze. Stopy dotykały podłogi, palce unosiły się jeden za drugim. W głowie tysiąc myśli i wir rosnącej nadziei. Czułam Twoją obecność, czułam, że już niebawem...wreszcie Cię poznam. Wreszcie się spotkamy. Jak dotąd bogata wyobraźnia w tym momencie totalnie zawiodła...a może ja sama nie chciałam z niej skorzystać. Wolałam ufać. W pełni ufać, że będzie jak należy. Wsłuchiwałam się w swoje ciało. Poznawałam je...

29 maja 2018

W jaki sposób nadajemy sens naszemu otoczeniu? O mojej ciszy


Powietrze było lepkie i gęste. Mieszały się w nim zapachy kwitnących kwiatów, wypieków z pobliskiego domu i wszystkiego, czego nawet nie objęła moja głowa. To był jeden z tych dni, kiedy pragnęłam spotkania z naturą bardziej niż kiedykolwiek. A z drugiej strony myślałam o wszystkich obowiązkach i biłam się z myślami, okrutnie. Nogi biegały po domu jak szalone, a głowa zachowywała się zupełnie tak, jakby siedziała w szarym fotelu - od wczoraj. "W taki sposób nie dojdziemy do porozumienia" - rzuciłam sama do siebie. Zmęczona wewnętrzną przepychanką, pobiegłam do łazienki wziąć orzeźwiający prysznic. Woda spływała po moim ciele, a wraz z nią wszystkie argumenty wymagającej strony umysłu. Tej, która zawsze pcha do przodu, ponagla i mówi, że jeszcze. Poczułam się spokojniej. Otworzyłam szeroko drzwi i krzyknęłam: "bierz Tymka, jedziemy!". Mąż nic nie odpowiedział...a kiedy minęło 15 minut stali już gotowi do wyjścia. Czasem aż trudno mi uwierzyć, że w świecie pełnym ludzi można, zupełnie przypadkowo, spotkać kogoś tak podobnego do siebie. Gdyby nie obecność naszego rudzielca pewnie odbylibyśmy kolejną tej wiosny podróż rowerem. Pokochaliśmy ten stan wolności, niezależności i dotykania miasta w sposób magnetyczny.

16 maja 2018

Czy social media psują nam życie?


Ciepłe, lepkie powietrze poprzedniego dnia zamienia się w chłodną bryzę. Nim się orientuję, że to zmiana pogody tak bardzo wpłynęła na mój stan ducha mija dobrych kilka godzin. W końcu (ostatkiem sił) siadam w wygodnym fotelu na środku pokoju, otwieram szeroko balkonowe okna. Zaciągam się powietrzem i śpiewem ptaków. Odgarniam włosy z twarzy i sięgam po świeżo wycisnięty sok z grejpfruta, który przyniósł mi mąż. Odprężam się. Już nie poganiam. Nie wymagam od siebie więcej. Siedzę i obserwuję. Czuję, że moje ciało ogarnia chłód. Na skórze pojawia się gęsia skórka. Szok termiczny działa na mnie pobudzająco, bo już po kilkunastu minutach odzyskuję trzeźwe myślenie i wraca przypływ kreatywności. Przyjmuję je z otwartymi ramionami, czulę otulam i biegnę po laptopa, aby zdążyć zapisać wszystko to, co właśnie przeze mnie przepłynie...

4 stycznia 2018

Moje podsumowanie 2017 roku, czyli o dobrych i złych chwilach minionego roku


Obiecałam sobie, że zanim wejdę w Nowy Rok zadbam o odpowiednie podsumowanie tego minionego. Chcę to zrobić przede wszystkim dla siebie, ale i dla Was. Myślę, że wciąż zbyt dużo mówi się o idealnym życiu blogera, zupełnie zapominając o normalnych i gorszych momentach, które przecież dotykają wszystkich w mniej lub bardziej podobny sposób. Życie nie różnicuje ludzi ze względu na zawód, stan posiadania czy wygląd. To my sami nadajemy komuś lub czemuś inny stan rzeczy od faktycznego. Chciałabym, żeby każda z Was miała tego pełną świadomość. Zdaję sobie sprawę, że ja, jako bloger, czyli osoba, która z założenia dzieli się swoim życiem, doświadczeniami, przemyśleniami daję dostęp do własnego świata i poprzez pryzmat tego, co widzicie lub czytacie, możecie oceniać moją codzienność. To jednak jest zawsze pewien wycinek i mój sposób patrzenia na świat. Kiedyś jedna z Czytelniczek zapytała mnie, dlaczego moje zdjęcia zawsze są w klimacie retro? Poprzez kilka lat prowadzenia tej strony poszukiwałam siebie, zastanawiałam się, co jest najbliższe mojemu sercu. Gdzie ja, jako człowiek, jestem w tym wszystkim? I w końcu - czy jako kobieta, psycholog, normalna dziewczyna, mogę Wam coś wartościowego przekazać… Wtedy natknęłam się na książkę Agnieszki Maciąg, która w piękny i głęboki sposób opisywała swoje doświadczenia od załamania, poczucia pustki do spełnienia i życia w zgodzie ze sobą, gdzie panuje spokój i kojąca cisza. Jej słowa poruszyły mnie…zaczęłam tworzyć w zgodzie z tym, co odczuwa moja nadwrażliwa dusza i jak interpretuję własną codzienność, a zdjęcia dopiero wtedy stały się ich prawdziwym uzupełnieniem, brakującym elementem mojej "starej duszy", która drzemie w każdym wpisie. Czasem mam wrażenie, że powinnam żyć w innym czasach, a później dostaję od Was mnóstwo wiadomości (ten rok pod tym względem był z pewnością rekordowy), spotykam Was na ulicy, w muzeach czy pustej plaży… i wiem, że jestem we właściwym miejscu i to nie może być przypadek, dlatego chcę to kontynuować! Dzięki Wam doświadczyłam niesamowitego wsparcia, wdzięczności i czystej, pozytywnej energii.

24 listopada 2017

O podróżowaniu, włosach zmierzwionych morskim powietrzem i szacunku do drugiej osoby


Stałam wpatrzona we wzburzony ocean i próbowałam znaleźć w myślach słowa, które wyrażą moje uczucia. Nie było to jednak tak oczywiste, jak mogłoby mi się wydawać. Szukałam więc dalej…każdego dnia. Podczas wschodów i zachodów słońca. Chciałam wyrwać z tego pejzażu jak najwięcej dla siebie, może to zbyt zachłanne i niepoprawne, ale obojętność i brak uważności wydawały mi się wtedy najgorszą zbrodnią. Wsłuchiwałam się więc w odgłos wody, błądziłam wzrokiem po jej zmieniających się kolorach i w myślach mocno ją tuliłam. Magnetyczna siła przyciągania i to uczucie, że rozumiemy się bez słów. Mokre stopy od delikatnego piasku, włosy zmierzwione morskim powietrzem i skóra muśnięta ciepłym słońcem…nawet nie zauważyłam, kiedy z pozoru obce mi miejsce stało się tym wyjątkowym. Tym do którego chciałabym wracać kolejny i...kolejny raz.

29 października 2017

O pokrewieństwie dusz, doświadczaniu życia i chwili obecnej


Spacerowałam parkiem, kiedy wiatr zdmuchnął ostatni liść z drzewa. Słońce schowało się za chmury i zrobiło się naprawdę ciemno. Jesienna aura dała o sobie jeszcze silniej znać. Całe złoto spadło na ziemię i to był chyba jedyny moment, kiedy miałam ochotę iść z głową spuszczoną w dół. Nie była to oznaka smutku czy zwątpienia, raczej jedyny możliwy sposób, aby poczuć magię tej pory roku. W końcu jesień odziera drzewa z tego, co najpiękniejsze, a chwilę przed tym ozdabia je niezwykłymi kolorami, zupełnie jakby dawała im namiastkę odwagi i mówiła… - "To co wartościowe, skrywasz w sobie - pamiętaj o tym."

30 czerwca 2017

Szczęście szyte na miarę #3


Kolejny raz karmię swój umysł mocno brzmiącymi dźwiękami. Potrząsam głową w takt muzyki i podryguję nogą. Czuję się swobodnie i lekko. Rozluźniam ciało. Nic mnie nie ogranicza. Smugi światła przenikają przez szare zasłony. Obok krzesła śpi mój pies, ale na widok mojego rozedrganego ciała delikatnie unosi głowę do góry. Już mnie zna... Na mojej twarzy rysuje się uśmiech i spokój. To, co się dzieje ze mną i wokół mnie, to jeden z tych krótkich urywków szczęścia…

5 maja 2017

Poradnik - jak zbudować swoją garderobę? Część I / ZALANDO


Ubrania potrafią przekazać więcej niż często sami jesteśmy w stanie o sobie powiedzieć. Każdy strój posiada własny słownik i poprzez poszczególne elementy wyraża emocje, uczucia czy przynależność grupową. Pisarka Alison Lurie zauważa, że „nawet gdy milczymy, nasze ubrania rozmawiają głośno z każdym, kto na nas patrzy… Noszenie tego samego co wszyscy nie rozwiąże problemu, tak samo jak nie rozwiązałoby go mówienie tego samego co wszyscy."

Instagram