7 października 2016

Dziewczyny uwierzcie w siebie! - wywiad | garnitur Greenpoint


blog modowy
Jakiś czas temu miałam przyjemność udzielić wywiadu, w którym opowiedziałam co mnie fascynuje w podróżowaniu, jak oceniam nasze ulice pod względem estetyki modowej, a także wyjaśniłam czy optymizm to moja wrodzona cecha. Jeśli jesteście ciekawi odpowiedzi - zapraszam do dalszej części.


Dużo podróżujesz. Który zagraniczny styl najbardziej Ci się podoba?

To prawda, uwielbiam podróżować. Wyruszając w drogę zdaję się na los, szeroko otwieram oczy i z ciekawością dziecka doświadczam bogatej codzienności, której często nie zauważam, będąc w domu. Jeśli natomiast chodzi o styl panujący na ulicach, to tutaj moje serce skradły szykowne i zarazem nonszalanckie paryżanki. Podziwiam je za konsekwencję w doborze stroju i lekkość jej prezentowania. One zawsze są ubrane, nigdy wystylizowane czy przebrane. Kochają stonowaną paletę barw (biel, czerń, szarość, granat czy beż) i doskonale wiedzą, że strój musi pasować do ich osobowości.

A gdybyś porównała polską „modę ulicy” do tego, co widać za granicą... Bardzo się różnimy?


Owszem, różnice występują, ale nie uważam, że Polki ubierają się gorzej. Mam wrażenie, że w naszym społeczeństwie wciąż posługujemy się stereotypami i najchętniej chwalimy to, co odległe i nie nasze. Spacerując ulicami Krakowa często zachwycam się pięknem polskich kobiet. Widać, że nie brakuje nam kreatywności, odwagi oraz dobrego gustu. Wciąż wiele się zmienia… A lepiej i gorzej ubrane osoby możemy spotkać nie tylko w Polsce, ale również na ulicach Paryża czy Mediolanu, czego sama doświadczyłam.

W swojej pracy magisterskiej napisałam, że moda jest rozległym obszarem zjawisk i procesów, z którymi niemal każdy - świadomie lub nieświadomie - styka się na co dzień. Czy chcemy tego czy nie, moda odgrywa w funkcjonowaniu jednostek i społeczeństw rolę bardzo istotną, gdyż wiąże się nie tylko z kwestiami ubioru czy kosmetyków, ale przenika wszystkie dziedziny życia, docierając nawet tam, gdzie nikt by się jej nie spodziewał: modne bądź niemodne mogą być style życia, miejsca, w których spędzamy wakacje lub w których się bawimy, ale także zainteresowania w nauce, rozwiązania konstrukcyjne w inżynierii, czy wzornictwo urządzeń elektronicznych. Na modę, także polskich ulic, ma wpływ dosłownie wszystko i właśnie dzięki temu jest ona wciąż tak żywa i zmienna.

A na naszych, polskich ulicach królują dziś neony, "dresówki" i sukienki „na kole”. Jak odniesiesz się do takiej mody?


Przede wszystkim nie czuję się odpowiednią osobą do wytykania ludziom błędów i publicznego oceniania ich. Uważam, że każdy z nas ma prawo wyglądać w taki sposób, jaki mu odpowiada.
Ja jako zwolenniczka stonowanej kolorystyki unikam żywych neonów, aczkolwiek jeśli w ten sposób ktoś poprawia sobie nastrój i dodaje pewności siebie – jestem jak najbardziej za!

Tylko, że teraz nadchodzi dość smutny czas. Jesień, zima, grube czarne kurtki zalewają ulice...


To prawda, że w tym okresie trudno mówić o wysmakowanej modzie. Ujemne temperatury, często mokre podłoże i idący za tym gorszy nastrój skutecznie nas zniechęcają, ale nie zapominajmy, że jesień i zima to doskonały czas na warstwy, czyli tzw. ubieranie się na cebulę. W mojej szafie przeważają duże, wełniane płaszcze i to właśnie one stają się podstawą do zbudowania jesiennej oraz zimowej stylizacji. Zastanawiasz się, w jaki sposób? Pod płaszcz zakładamy naszą ulubioną wiosenną kurtkę lub długi, ciepły kardigan. Z szafy wyciągamy także puchowe kamizelki oraz sztuczne futra, a talię w płaszczu zaznaczamy stylowym paskiem. Pamiętajmy, że zima to nie tylko czarna, nudna, puchowa kurtka.


Blogerka modowa Kasia Tusk w swojej książce przywołuje kilka podstawowych ubrań, które trzeba mieć w szafie. A według Ciebie, co powinno się w niej znaleźć?


Jeszcze kilka lat temu kupowałam dosłownie wszystko, co w szczególny sposób zwróciło moją uwagę. Na zakupach zachowywałam się jak przysłowiowa sroka, nie zastanawiałam się, czy dana rzecz pasuje do mojej osobowości, stylu życia, a także co uczyni z moją sylwetką. Kolory, wzorzyste faktury, no i kusząco niska cena, bo przecież żal nie skorzystać. Tym sposobem dorobiłam się szafy pełnej wszystkiego. Na szczęście, po wielu eksperymentach opamiętałam się i znalazłam swój złoty środek. Zbudowałam bazę, czyli zestaw ubrań, które dają mi maksimum możliwości. Jeśli je posiadasz, cała reszta to już jedynie kwestia odpowiedniej kompozycji.

Baza jest rdzeniem, od którego wychodzę przy tworzeniu stylizacji. I do takich rzeczy zaliczam: dobrej jakości trencz, białą koszulę, klasyczne, granatowe lub czarne spodnie, odpowiednio skrojone jeansy, biały top, uniwersalną małą czarną oraz ramoneskę. Te rzeczy nigdy nie wyjdą z mody, pozostaną z nami przez lata, dlatego podczas zakupów warto stawiać na ich jakość, a nie na liczbę.

Na koniec chciałabym Cię zapytać o „życiowe porady”, jakie publikujesz na swoim blogu. Skąd u Ciebie ten życiowy optymizm i spokój?


Nigdy nie uważałam siebie za życiową optymistkę, los kilkakrotnie potraktował mnie w przeciwny sposób do tego, jak chciałabym być potraktowana i myślę, że właśnie te doświadczenia w jakiś sposób umocniły mnie i sprawiły, że dzisiaj jestem taką a nie inną osobą.

Uwielbiam skupiać się na chwili obecnej, docierać do głębi i prawdziwie smakować emocje. Jestem typem nadwrażliwca, którego kręci wszystko to, co odmienne i odległe. Wachlarz dostępnych uczuć jest dla mnie furtką do prawdziwego życia (bogatego w nowe doznania). A wylewanie i przelewanie myśli na papier to specyficzne zajęcie, które daje mi ogromną satysfakcję i sprawia, że oczyszczam swój umysł, a przy okazji pomagam innym.




Twój wpis o siedmiu pierwszych pracach był mi bardzo bliski. Zgadzam się z tym, że każde – nawet z pozoru błahe - doświadczenie wzbogaca i uczy. Pracowałaś w Ośrodku Interwencji Kryzysowej, zbierałaś owoce i byłaś dekoratorką bombek. Jak te doświadczenia pomogły ci w byciu w tym miejscu, gdzie dzisiaj jesteś?

Każde doświadczenie ma na nas ogromny wpływ i paradoksalnie, aby robić w życiu to, co naprawdę kochamy, najpierw musimy na własnej skórze doświadczyć czynności, których nie lubimy. Dlatego każdą pracę traktuję jako cenną lekcję i możliwość sprawdzenia siebie w różnych miejscach oraz sytuacjach. Przeżyte doświadczenia skrupulatnie zapisuję w mojej głowie i staram się korzystać z nich każdego dnia.

Bardzo ciepło wypowiadasz się o mężu, widać że jest dla Ciebie ogromnym wsparciem. Jego też stylizujesz?


Z mężem mamy bardzo bliską relację. Moda to temat, który również nas łączy, jednak jeśli chodzi o kwestię dobierania i łączenia ubrań, to muszę przyznać, że Mateusz sam świetnie radzi sobie w tym temacie. Czasami podpowiadam mu i dobieram ubrania, ale to dzieje się raczej w sytuacjach większych wyjść.

Na rynku działa mnóstwo blogerek i vlogerek modowych. Czujesz się zagrożona? Jak oceniasz polską modową blogosferę?


Blogosfera wciąż się poszerza i jestem z tego powodu bardzo zadowolona, bo dzięki temu zmienia się także myślenie o osobach piszących blogi. A czy czuję zagrożenie? Oczywiście, że nie. Każdy z nas pracuje samodzielnie na swój sukces.


Swojego bloga prowadzisz już sześć lat. Niezła konsekwencja! Jak zmienił się od pierwszego posta?


Początkowo blog traktowałam jako coś raczej osobistego, a więc swego rodzaju prywatną przestrzeń, której dostępność dla innych – w Internecie przecież oczywista - stanowiła dla mnie pewien problem, trudny do przezwyciężenia. Z biegiem czasu dostrzegłam jednak, że moda jest zjawiskiem powszechnym, oddziałującym na większość aspektów życia innych ludzi, dlatego też postanowiłam, że przy pomocy swojego bloga będę dzielić się swoimi refleksjami i wiedzą na ten temat. Moim celem było unaocznienie i wykazanie, że przy pomocy mody możemy zarówno wiele zdziałać, jak i wiele stracić, kiedy pozostaniemy zupełnie niewrażliwi na jej mechanizmy. Obecnie mój blog w ogóle nie przypomina tego sprzed sześciu lat. Zmienił się nie tylko jego wygląd, ale sposób publikowania postów oraz jakość zdjęć. Wciąż podnoszę sobie poprzeczkę i wymagam od siebie więcej.

Jakie są plany Cammy? Gdzie widzisz siebie w przyszłości?


Mam nadzieję, że oprócz blogowania będę spotykać się w realnym świecie z moimi kochanymi Czytelniczkami na warsztatach wzmacniających przede wszystkim naszą pewność siebie, ale nie tylko.
Chciałabym, aby kobiety w końcu uwierzyły w swoje możliwości, odważyły się żyć po swojemu i zaczęły spełniać najskrytsze marzenia. Tego nam wszystkim życzę.


Rozmawiała ze mną Sonia Tulczyńska, dziennikarka warszawa.naszemiasto.pl



Dzisiejsza stylizacja swoją kolorystyką nawiązuje do aktualnej pory roku. Przygotowałam ją z myślą o kobietach, które cenią sobie elegancję i klasykę w nieco nieszablonowym wydaniu. 

Marka Greenpoint w swojej ofercie posiada także wiele innych inspirujących produktów nawiązujących do aktualnych trendów, dlatego warto zajrzeć do ich sklepu internetowego. Ponadto na hasło CAMMY w sklepie Greenpoint otrzymacie rabat w wysokości 20% na wszystkie nieprzecenione modele do 16.10.2016 r. 

Wypróbujcie i przekażcie informację dalej! :)

zdjęcia: Mateusz

ŻAKIET - Greenpoint
SPODNIE - Greenpoint
TOP - SheIn
BUTY - Zara (podobne znajdziesz Tutaj)
OKULARY - Ray Ban
NASZYJNIK - Apart
« Nowszy post Starszy post »

8 komentarzy

  1. Pięknie wyglądasz w tej purpurowej kolorystyce...cudowne zdjęcia i fajny wywiad...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wywiad super cieszę się ze spotkałas fajnego faceta. Piękny garnitur. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękny garnitur :) Genialny wywiad!!

    www.ladyagat.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny wywiad, wyglądasz szałowo!

    OdpowiedzUsuń

Instagram