5 grudnia 2017

Zapachy, które otulają i przenoszą mnie do czasów dzieciństwa


Zanim usiadłam do stworzenia tego wpisu wertowałam w głowie kolejne sytuacje. Przypominałam sobie wszystkie wyjątkowe chwile związane z zapachami. Sprawdzałam ich termin ważności…wytężałam pamięć i uśmiechałam się na samą myśl o kolejnym beztroskim wspomnieniu. W końcu zapach to wehikuł czasu, który przenosi nas w lata dzieciństwa, wpycha w ramiona mamy, zachęca do przeglądania starych albumów i otula spokojem. Wnikliwe badania naukowe wykazały, że oddziaływanie zapachów ma ogromną moc. Oprócz rejestrowania informacji, wpływają również na nasz stan umysłu. Dzięki zapachom jesteśmy w stanie wspomóc sprawność fizyczną, stopień zrelaksowania czy procesy uczenia się. Dzieje się tak, ponieważ w mózgu ośrodek odpowiedzialny za węch znajduje się tuż obok ośrodka odpowiedzialnego za pamięć i emocje. Przywołując zapomniany zapach jesteśmy w stanie przypomnieć sobie również uczucia, które wypełniały wtedy nasze ciało.

Zapachy od zawsze odgrywały w moim życiu ogromną rolę. W końcu śmiało mogę powiedzieć, że jestem typem wrażliwca, a może nawet nadwrażliwca, który rejestruje otaczający go świat wszystkimi zmysłami. Już jako małe dziecko bardzo emocjonalnie podchodziłam do wszystkiego co zobaczyłam, usłyszałam lub poczułam. Świat zapachów był mi jednak szczególnie bliski…

Zapachy dzieciństwa

Zapach kawy mielonej przez mamę o poranku. Unosił się zawsze tak promiennie i wysoko, że niejednokrotnie miałam ochotę chwycić za kubek i opróżnić go do końca. Zapach wiosennego deszczu, kiedy biegaliśmy z bratem po ogromnych kałużach. Przemoczone ubrania i umorusane buzie były wtedy wyznacznikiem prawdziwego szczęścia. Zapach rosołu w niedzielny poranek, kiedy wszyscy siadaliśmy wspólnie do stołu albo moment, w którym tata rozpalał w kominku. Trzask drzewa, lecące iskry i wyjątkowa woń przenosząca w środek tajemniczego lasu. Zapach domu babci, który wypełniały smaki ciasta drożdżowego. Uwielbiałam ten moment, kiedy wpatrzona w biały, kaflowy piec, siadałam na starej wersalce pod oknem. Cierpliwie czekałam, aż ciasto ostygnie, a babcia powie, że to już. To były pierwsze lekcje cierpliwości i próba mojego charakteru. Kiedy teraz o tym myślę, wyobrażam sobie ile sił musiało mnie to kosztować…ciepłe, drożdżowe ciasto zawsze czarowało swoim wyglądem i kusiło wyjątkowym aromatem. Bardzo często najpierw zatapiałam się w chrupiącej kruszonce, a dopiero później, na przemian, wąchałam i gryzłam kolejne kęsy placka. Zapachami otulałam się również do snu, kiedy mama przykrywała mnie pięknie pachnącą pościelą. Do dzisiaj pamiętam jej świeżość i moment, w którym prosiłam ją o ponowne przykrycie, ponieważ każde jej poruszenie, na nowo wydobywało ten niezwykły, otulający zapach…




Dzisiejszy wpis ma dla mnie szczególne znaczenie…dzięki niemu odbyłam małą podróż po ważnych momentach i zapomnianych sytuacjach. Do odkrywania mocy zapachu zaprosiła mnie marka Coccolino, która towarzyszy mi podczas moich codziennych obowiązków oraz chwil relaksu. Dzięki niej przywołuję wspomnienia i dbam o ubrania w taki sam sposób, jak moja mama kilkanaście lat temu. Niezwykle miękkie i pachnące zimowe swetry to zasługa Coccolino Intense. Chcę, aby mój dom również kojarzył się z otulającą świeżością i zapachem, który trwa i trwa. Pamiętacie tę markę i misia? Kiedyś chyba każdy dzieciak marzył, aby go posiadać! Teraz możecie wygrać produkty Coccolino Intense oraz cudownego misia w nieco mniejszych rozmiarach w bardzo prostym KONKURSIE.

KONKURS

W komentarzu pod tym postem zostaw swój adres e-mail i odpowiedz na pytanie: Jaką rolę w Twoim życiu odgrywa zapach? Podziel się najpiękniejszym wspomnieniem, które przywołują w Tobie określone zapachy.

Na 3 najbardziej kreatywnych autorów czekają nagrody ufundowane przez markę Coccolino, w skład których wchodzą płyny do płukania tkanin Coccolino Intense oraz przesłodki miś Coccolino (wielkości ok. 20 cm).

Konkurs trwa od dzisiaj do 15.12.2017. Wyniki zostaną ogłoszone w tym poście.

zdjęcia: Mateusz/postprodukcja: ja

SWETER - Diverse
MOM JEANS - Zara

« Nowszy post Starszy post »

18 komentarzy

  1. Tradycyjnie fantastyczny klimat! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam zapach skóry mojego ukochanego. Uważam, że jeśli zapach tej osoby jest kojący i tęskni się za nim w chwili gdy nie ma go blisko to oznacza to szczerą i prawdziwą miłość.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapach mokrej trawy po deszczu i charakterystyczny zapach... Bałtyku, gdy bryza owiewa moją twarz to dwa najcudowniejsze zapachy na świecie! KOjarzą mi się z beztroską, dzieciństwie i relaksują mnie niesamowicie!
    demiaczek@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Aromat pozostawia w ludzkiej pamięci ślad na bardzo długi czas, kojarząc się z wizualnymi wrażeniami lub też z emocjonalnymi przeżyciami. I tak w mojej pamięci pozostanie na zawsze zapach oliwki i pudru do pielęgnacji niemowląt. Zapach niezwykle kojący, otulający i wyciszający nasze zmysły. Zapach pierwszych chwil z tak długo oczekiwanym, nowym życiem. Życiem, które tliło się we mnie i dojrzewało przez 9 długich miesięcy...Rozpylony zapach pudru, delikatna skóra, ciepły dotyk i piękne chwile, które na zawsze pozostaną w pamięci. Bo to właśnie ten zapach, "mój zapach". Ten jeden jedyny, eteryczny i niepowtarzalny! I tylko szkoda, że chwile tak szybko i bezpowrotnie mijają. Pozostaje zapach zamknięty wieczkiem, do którego wracam, by móc otulić i ukoić zmysły...

    aga.rapala@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne miejsce do czytania książek :) Twój post o zapachach skojarzył mi się z powieścią Prousta - tam dziecięce wspomnienia bohatera wywołał smak magdalenki zamoczonej w herbacie... po czym bohater wspomina swoje życie przez cztery tysiące stron :) Polecam każdemu tę lekturę!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapachy mojego dzieciństwa to najlepsza szarlotka Babci, której smak nie pozwalał jej na długie przetrwanie. To ususzone liście schowane w książkach, pamiętające jesienne spacery w parku. Niezapomniana, dusząca woń perfum ciotki Klary, której toaletka uginała się od kolorowych buteleczek, a ja jako dziecko, nie mogłam oderwać od nich wzroku. Wreszcie zapachy dzieciństwa to świeżo skoszona trawa w ogrodzie rodziców, która tak przyjemnie łaskotała w moje małe stopy. Ach te wspomnienia!

    OdpowiedzUsuń
  7. Małgosia pisze...
    Zapachy mojego dzieciństwa to najlepsza szarlotka Babci, której smak nie pozwalał jej na długie przetrwanie. To ususzone liście schowane w książkach, pamiętające jesienne spacery w parku. Niezapomniana, dusząca woń perfum ciotki Klary, której toaletka uginała się od kolorowych buteleczek, a ja jako dziecko, nie mogłam oderwać od nich wzroku. Wreszcie zapachy dzieciństwa to świeżo skoszona trawa w ogrodzie rodziców, która tak przyjemnie łaskotała w moje małe stopy. Ach te wspomnienia!

    malgorzata.roszczyk@icloud.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Ukochany zapach? Bergamotka! Dlaczego? Wychowała mnie starsza siostra, która zawsze używała perfum o zapachu bergamotki. Każdy człowiek zna zapach, który kojarzy się z kimś bliskim, rodzicem, przyjacielem, dziadkami. Ja mam zapach, który mimo tego, że dorosłam kojarzy mi się wciąż jednoznacznie, z najważniejszą osobą w moim życiu - siostrą. Myślę, że każdy kto ma rodzeństwo czuje tę niesamowitą więź, która mimo dzieląch kilometrów trwa nieprzerwanie. W moim życiu jest to także zapach, który zawsze stawiam na pierwszym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Przecudowne zdjęcia! <3 Przemielona kawa - zapach mojej mamy, też to mam.

    Carmelatte

    OdpowiedzUsuń
  10. Mała podlubelska wieś. Mała chatka na skr ju lasu. I moja mał,a zgarbiona ciężarem starości Babcia. Zawsze wychodzi po mnie przed dom. A jej chatka od progu częstuje zapachem. Zapachem Świąt, zapachem mojego dzieciństwa. Ten zapach wchodzi nozdrzami i przetacza się po ciele falem dreszczy. Włoski stają dęba. Zawsze się zastanawiam,czy to przypadkiem nie ostatnia moja wizyta u niej. Wyłączam telefon i jestem znów pięciolatką, aż by się chciała wskoczyć jej na kolana. I rozkoszuje się zapchem. Świeża starta ćwikła, serniczek , swojska kiełbaska. Dziś chrzanię kalorii. Dziś mam 5 lat i mi wolno. Odrywami piętkę chleba domowej roboty i maczam w barszczyku. I chłonę zapachy. Chłonę moją babcię jej kuchnię ,przesiąkam i wsiąkam! Kochana „Babka” Świąteczna! ( Lineczka192@wp.pl)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam zapachy, które przywołują wspomnienia. Właśnie zapach moich ukochanych piwonii pozwala mi przenieść się w czasie do beztroskich lat dzieciństwa, kiedy to z młodszymi braćmi bawiliśmy się w ogrodzie. Dziś mnie, dorosłej osobie trudno jest sobie wyobrazić bym mogła, tak jak przed laty spędzać godzinami wolny czas na prostych i błahych czynnościach, jak obserwowanie mrówek, które spacerują po jeszcze nierozkwitniętych pąkach piwonii. To była zdecydowanie jedna z moich ulubionych chwil, kiedy mogłam oglądać jak natura budzi się do życia. Piwonie od zawsze wydawały mi się kwiatami, które są ponad innymi. Uwielbiałam ich nieprzeciętną, choć mało wyróżniającą się jasnoróżową czy jagodową barwę. Pamiętam dni, w których spacerowałam całe popołudnia właśnie z tym kwiatem w ręce wąchając go co jakiś czas.
    Żałuję, że nie jest to tak rozpowszechniona roślina, jak np. tulipan, ale tłumaczę to tym, że to co najlepsze nie może być dostępne dla każdego 😊
    patrycja.patrycja@opoczta.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapach-pierwsza myśl to zapach z pobliskiej ogromnej łąki, która rozciąga się tuż za domem.Przyjemny uśmiech przywołuje zapach kwitnącej łąki i zrywanych garściami gałązek bzu, których całe naręcza znosiłam do domu.Błogi uśmiech natomiast pojawia się wraz z zapachem skoszonej trawy, który niezmiennie kojarzy mi się z bliskością wyczekiwanych, utęsknionych wakacji. Cudowny zapach nadchodzącej wolności, bez obowiązków w postaci porannego wstawania i lekcji, zapach przestrzeni i przygody, zabaw i wypraw. I jeszcze zapach nagrzanej od słońca trawy, na której można było się bezkarnie wylegiwać pod błękitnym, upalnym niebem.
    kaja350@vp.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. A dla mnie zapach dzieciństwa to przede wszystkim zapach perfum mojej mamy :) Brzmi jak banał, ale używała i do dziś używa Chanel 5. Do dziś to dla mnie najpiękniejszy i najbardziej kobiecy zapach, mimo że tak wiele osób go nie lubi.

    OdpowiedzUsuń
  14. Cammy wie,że Coccolino nigdy swym zapachem NAS nie rani .Zapachy w moim życiu wielką rolę odgrywają a te od Coccolino nieziemskość w sobie mają .Tryskam codziennie humorem gdy mam przy sobie Passion Flower .Wielbią Coccolino tłumy bo wydobywają się z Niego francuskie perfumy .W butelce płynu aż 9 miliardów kapsułek się znajduje a każda z Nich nosek nam czaruje .Nuty podstawy ,serca i głowy bo świat Coccolino jest nietuzinkowy .Coccolino dodaje nam urody a jego zapachy pochodzą prosto ze świata mody .Grapfruit czy Water Lilly bo Coccolino cudowne zapachy przed nami zawsze uchyli .Suckle Honey bo od zapachów Coccolino nigdy nie stronie .Fruits Red bo zapachu Coccolino stanowią dla Naszego organizmu zapachowy pled.Gdy ubrania pokryte filmem nakładamy niezwykłą radość z zapachów mamy .Sunbrust teraz na używanie płynów Coccolino Intense przyszedł czas .Zapewnij tkaninom ogrom miękkości i spraw sobie z Coccolino wiele radości .Jedna nakrętka wystarczy na jedno duże pranie więc zalecam płynów Coccolino używanie .Zapach jest tak ważny jak oddychanie więc niechaj zawsze Coccolino w Waszych domach się zastanie .Ekologiczność którą da się zmierzyć tylko trzeba w Coccolino uwierzyć.Coccolino ten zapach w moim życiu gra ważną rolę i ja jego obecność czuje nawet przy stole .Jabłko czy powiew róży bo z Coccolino wolny czas nigdy mi się dłuży .

    OdpowiedzUsuń
  15. Nic nie jest w stanie przywołać takich emocji jak zapach, żadne zdjęcia czy nagrania nie mają takiej mocy... Zapach wywołuje u mnie najintensywniejsze wspomnienia, sprawia, że przechodzi mi dreszcz emocji i w ciągu chwili opuszczam „tu i teraz“ by odbyć błyskawiczną podróż w czasie. Pomimo, że moja babcia grała z nami w kosza zamiast piec aromatyczne ciasta, a mama nigdy nie mieliła rano kawy, dzieciństwo minęło mi beztrosko, bezpiecznie i szczęśliwie. Ale to zapach tajemnicy, magii, zakazanego owocu, przygody pociągał mnie najbardziej i do dziś sprawia, że cierpnie mi skóra. Magiczne wspomnienie z podstawówki, kiedy ciekawe świata i przekraczania granic wślizgnęłyśmy się z przyjaciółką do prawosławnej kaplicy ukrytej na tyłach starej poczty... Dziesiątki par oczu skierowanych w naszą stronę na ułamek sekundy, by znów wrócić do żarliwej modlitwy. Barwne ikony i wszechobecne złoto, niezrozumiały język i tajemnicze śpiewy, i TEN zapach... Woń kadzidła używanego podczas prawosławnego nabożeństwa niezmiennie kojarzy mi się z tajemnicą, strachem przed nieznanym i pokusą przekroczenia jakiejś kolejnej granicy... I nawet dziś, gdy przypadkiem wyczuję ten charakterystyczny zapach, moje serce gwałtownie przyśpiesza i znów staję się przerażoną dziesięcioletnią dziewczynką, którą tak pociąga to nieznane miejsce, że choć trzęsie się ze strachu, robi krok wgłąb, i kolejny, i jeszcze jeden...

    carmen999@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. Zawsze tęsknię za zapachem morza, próbuję go sobie przypomnieć, ale to mi się nie udaje. Tak jak mogę odtworzyć obrazy, tak nie potrafię przywołać zapachu. Wyczekuję tego momentu gdy wbiegnę bosymi stopami na mokry piasek i poczuję tę ogromną moc słonej wody. Czuję wtedy zapach prawdziwej wolności, bo tym jest właśnie dla mnie zapach ukochanego morza. Ten moment gdy wszystkimi zmysłami mogę cieszyć się morzem jest dla mnie czymś niesamowitym i pięknym.

    lupa-14@go2.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. Zapach – przechowuje się go całe życie, jak rodzinne fotografie w albumach. Przypomina o rodzinnym domu, przyjaciołach, szkolnych latach, beztroskim dzieciństwie. Wraz z nim wracają wszystkie wspomnienia ciepłych chwil. Dom pachnący rosołem, świeżą, wykrochmaloną pościelą na sznurze schnącą, stołem na którym nawet chleb ze smalcem pachniał wyjątkowo do tego ściany przesiąknięte domową miłością. Kompot co gasił pragnienie i przez okno wpadające słoneczne promienie. Pamiętam zapachy dzieciństwa kojarzące się w szczególności z babcią – najwspanialszym drożdżowym ciastem czy pierogami. Wonie jabłek i gruszek na zawsze pozostaną zapachami dzieciństwa spędzonego na wsi, w maleńkim domku mojej babci, otoczonym lasami i ogromnym, ciągnącym się pod horyzont sadem. Wspomnienia mają zapach skóry mojej mamy, jedynej, ukochanej i najważniejszej kobiety w moim życiu! Latem, uwielbiam przebywać w ogrodzie gdzie dookoła otacza mnie zapach kwiatowy, lekko rześki i kuszący. Jesienią lubię zapach dyni i opadniętych liści. Zimą uwielbiam zapach mandarynek i pomarańczy które zwiastują święta oraz czas dla rodziny. Wiosną kuszą rześkie zapachy, jak zapach świeżo skoszonej trawy, zapach wietrzyka, zapach deszczu niosącego nowe tchnienie życia. Zapach towarzyszy nam każdego dnia, zawsze i wszędzie. Zapachy natury, zapachy potraw, zapachy perfum, zapachy kwiatów, zapachy życia, zapach słodki, gorzki, kwaśny - każdy zapach jest bardzo ważny i dla nas szczególny. Zapach powinien kojarzyć się nam z bezpieczeństwem, miłością, dobrocią, miłymi osobami, pięknymi wydarzeniami i z nami, by to na zawsze w nas pozostały w pamięci jako nasze najpiękniejsze, niezapomniane wspomnienia. Pozdrawiam i życzę wszystkim niezapomnianych zapachów nie tylko od święta.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zapach ma dla mnie magiczną moc, bo teleportuje mnie do pięknych wspomnień i jeszcze piękniejszych, związanych z nimi chwil. Uwielbiam zapach maciejki, która wydobywa się z przydomowego ogródka moich rodziców. To dla mnie niezaprzeczalnie zapach lata i wszystkich związanych z nim beztroskich chwil. To ona - maciejka jest dla mnie synonimem bezpieczeństwa, ciepła i wszechogarniającej radości, jaka mieści się w zapachu tych liliowych, malutkich i subtelnych kwiatuszków. Już jako mała dziewczynka, a potem nastolatka, uwielbiałam te wieczory, gdy otulona kocem, z kubkiem gorącej czekolady w dłoni wpatrywałam się w gwieździste niebo, licząc gwiazdy i wypowiadając skryte marzenia. Unoszący się zewsząd zapach maciejki tak przyjemnie wdzierał się do nosa wprawiając mnie w dobry nastrój i dopełniając tę cudowną chwilę. W trawie słychać było cykanie grającego świerszcza, którego gra była pięknym akompaniamentem dla fruwających na wietrze świetlików. Zapach tak wyostrzał zmysły i przyjemnie odurzał, wywołując we mnie euforię, podobną tym świetlikom, że i ja miałam ochotę dołączyć do nich i dać się porwać temu szaleństwu! Nawet dziś, przy każdorazowej wizycie u rodziców nie mogę sobie odmówić tej błogiej chwili na altanie, aby znów poczuć tę cudowną euforię, w którą wprowadza mnie zapach tych kwiatków!

    OdpowiedzUsuń

Instagram