29 maja 2018

W jaki sposób nadajemy sens naszemu otoczeniu? O mojej ciszy


Powietrze było lepkie i gęste. Mieszały się w nim zapachy kwitnących kwiatów, wypieków z pobliskiego domu i wszystkiego, czego nawet nie objęła moja głowa. To był jeden z tych dni, kiedy pragnęłam spotkania z naturą bardziej niż kiedykolwiek. A z drugiej strony myślałam o wszystkich obowiązkach i biłam się z myślami, okrutnie. Nogi biegały po domu jak szalone, a głowa zachowywała się zupełnie tak, jakby siedziała w szarym fotelu - od wczoraj. "W taki sposób nie dojdziemy do porozumienia" - rzuciłam sama do siebie. Zmęczona wewnętrzną przepychanką, pobiegłam do łazienki wziąć orzeźwiający prysznic. Woda spływała po moim ciele, a wraz z nią wszystkie argumenty wymagającej strony umysłu. Tej, która zawsze pcha do przodu, ponagla i mówi, że jeszcze. Poczułam się spokojniej. Otworzyłam szeroko drzwi i krzyknęłam: "bierz Tymka, jedziemy!". Mąż nic nie odpowiedział...a kiedy minęło 15 minut stali już gotowi do wyjścia. Czasem aż trudno mi uwierzyć, że w świecie pełnym ludzi można, zupełnie przypadkowo, spotkać kogoś tak podobnego do siebie. Gdyby nie obecność naszego rudzielca pewnie odbylibyśmy kolejną tej wiosny podróż rowerem. Pokochaliśmy ten stan wolności, niezależności i dotykania miasta w sposób magnetyczny.

Tym razem zjechaliśmy jednak na dół do garażu, żeby zapakować się do auta. Kilka minut później byliśmy już na miejscu. Wiklinowy koszyk dyndał na moim przedramieniu. Słońce łagodniało, a światło stawało się delikatne i ciepłe. Kwiaty tańczyły z wdzięcznością na wietrze, a ja próbowałam poskładać w głowie obraz piękna. W takich chwilach milknę, patrzę przed siebie. Zatapiam się w kawałku chwili i odbywam coś w rodzaju samotnej podróży. Kiedyś bardzo trudno było mi usłyszeć mój wewnętrzny głos. Miałam wrażenie, że ciągle ktoś ze mną jest, a nawet jeśli zostawałam sama wciąż słyszałam głosy tłumu. Na zmianę pragnęłam umiejętności wyciszenia i nie robiłam nic, aby jej doświadczyć. Aż wreszcie zrozumiałam, że moje pragnienie, które próbuje się nieśmiało przedostać na powierzchnie jest czymś ważnym, czymś, czemu należy być posłusznym.

Polubiłam ciszę. To moja kotwica, moment, kiedy priorytety wracają na swoje miejsce, a świat zwalnia. Siedzę wtedy nieruchomo lub podryguję nogą. Robię to naprawdę często. W domu, w parku, gdzie tłoczą się ludzie czy podczas chwili z kawą.

Podobno...

Podobno każdy dzień to mały cud. Podobno szczęście da się "kupić" na kawałki, bezczelnie nim opychać, oblizując przy tym palce. Podobno wszystko ma też swój koniec - tak kiedyś usłyszałam. Podobno... dopóki my w to wszystko wierzymy, to tak właśnie będzie. Głowa, czyli przestrzeń dla naszych myśli to prawdziwa potęga. Tam wszystko nabiera innego wymiaru. Wyobraźcie sobie wielki kocioł do którego wpada jakaś nasza codzienna sytuacja lub usłyszane hasło. Nim je zdołacie wyciągnąć nasiąka kleistą substancją.  Mokre, ociekające, naznaczone. W ten sposób nabiera innego wymiaru...a wszystko co dzieje się wokół nas jest zupełnie neutralne.

To my nadajemy sens emocjom, naszym codziennym sytuacjom i całemu otoczeniu. Wszystko po prostu istnieje i nie jest ani dobre ani złe.

Wystarczy się rozejrzeć.

"Całe dobro - pomyślała - jakie nas otacza, to właśnie suma pojedynczych odpowiedzi na radosne sygnały dobrych ludzi. Ale te sygnały wysyła każdy z nas. Dobre sygnały. I złe. A im więcej wysyłamy tych dobrych, tym większe szansę, że ludzie odpowiedzą nam tym samym” Małgorzata Musierowicz – Kwiat kalafiora


"Jeśli mu pozwolisz, świat powie ci, jak żyć. Nie pozwalaj mu. Zajmij swoją przestrzeń. Podnieś głos. Wyśpiewaj swoją pieśń. Oto twoja szansa, by zbudować lub zmienić życie, które będzie cię ekscytowało." Shauna Niquist - Piękne życie

zdjęcia: Mateusz

APASZKA (jedwabna) - Aeterie
PIERŚCIONEK - Parfois (kolekcja ze srebra)
ZEGAREK - Albert Riele
« Nowszy post Starszy post »

13 komentarzy

  1. Jesteś inspiracją, pięknie dobierasz słowa i piszesz o naturze. W dodatku zarażasz pozytywną energią, która po prostu z Ciebie promieniuje jak promyki słońca. Sesja na polu margaretek jest obłędna, taka radosna i ciepła. Ja również uwielbiam ciszę. Kiedyś, gdy wychodziłam na spacer towarzyszyła mi muzyka lecąca ze słuchawek, teraz to się zmieniło. Muzyka zamieniła się w koncert ptaków. Przesyłam jeszcze więcej kwiatów polnych w koszyku! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Te zdjęcia to jakaś magia. Wyglada na to ze znalazłaś zaczarowany ogród. Natomiast ty jak najpiękniejsza wróżka poruszasz się w tym magicznym miejscu. Gratuluje i serdecznie pozdrawiam. Z duża przyjemnością czytam Twoje posty i oglądam zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdzie takie piekne miejsce w Krakowie? Super zdjecia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To łąka między Tauron Areną a Ogrodem Doświadczeń :)

      Usuń
  4. To rumiankowe pole jest magiczne! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przypomina mi się Małgorzata Musierowicz i jej Eksperymentalne Sygnały Dobra...
    Zapraszam na mój nowy blog i pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam takie dni doskonale. Bez odrobiny przestrzeni I ciszy sam na sam, jestem jak marionetka miotana emocjami I wydarzeniami, które dzieją się wokół mnie. Klimatyczne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  7. Życie w groszki30 maja 2018 20:05

    Przepięknie!

    OdpowiedzUsuń
  8. jak ja kocham te zdjęcia! obłędne są

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepiękne zdjecia, chciałabym umieć się tak cieszyć życiem jak Ty( przynajmniej na zdjęciach :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak zwykle piękne zdjęcia. Bardzo wiosennie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Instagram