22 czerwca 2016

Sukienka z kwiatowym wzorem / sesja w Mediolanie


katedra duomo | sesja w mediolanie | blog modowy | blogerka modowa | blog o podrozach | blog makelifeeasier | kasia tusk | cammy blog
Są takie miejsca, dni i chwile…do których zawsze wracam z nutą radości w sercu. Są tacy ludzie, którzy sprawiają, że każdy dzień jest wyjątkowy. Są takie doświadczenia, które pozwalają spojrzeć na własne życie z innej perspektywy. I w końcu są takie podróże, które naprawdę uczą i zmieniają…

Dzisiaj przygotowałam dla Ciebie dwie niezwiązane ze sobą historie, które niosą głębokie przesłanie. Więc rozsiądź się wygodnie w fotelu i zanurz się w słowach...


Drugie dno

"Pewnego razu człowiek przechodził koło domu i zobaczył odpoczywającą na werandzie starszą parę. Pomiędzy nimi leżał pies i skomlał. Człowiek zdziwił się, ale nic nie powiedział. Następnego dnia historia się powtórzyła: człowiek znów przechodził obok tego domu, starsza para odpoczywała sobie w bujanym fotelu, pies leżał w tym samym miejscu i skomlał. Człowiek postanowił, że jeśli nazajutrz znów zobaczy tę samą scenę i usłyszy skomlenie psa, to zapyta o co chodzi. Trzeciego dnia człowiek zastaje ten sami widok: starsza pani pije herbatę, starszy pan czyta gazetę, a pies leży pomiędzy nimi i skomli. Człowiek nie mógł już tego dłużej znieść i spytał:
- Przepraszam, co się dzieje z waszym psem?
- Z psem? – odpowiedziała starsza pani - pies leży na gwoździu wystającym z desek werandy.
Zdumiony jej odpowiedzią człowiek zapytał:
- Jeżeli pies leży na gwoździu i cierpi, to czemu nie wstanie i nie położy się w innym miejscu?
Starsza pani uśmiechnęła się i odparła:
- To oznacza, że boli go na tyle, żeby skomleć, ale nie na tyle, żeby ruszyć się z miejsca…"

W tej opowieści bohaterem jest pies. Jestem jednak pewna, że pies dawno wstałby i poszukał sobie innego miejsca… Co innego - człowiek…"


Prawdziwa wartość

"Był wczesny ranek, 8 marca. Biegłem do sklepu, żeby kupić tort i butelkę wina dla ukochanej żony i zdążyć jeszcze po kwiaty na pobliski bazarek. Nie mogę powiedzieć, że pogoda była wiosenna. Lodowaty wiatr wdzierał się pod kurtkę. Z tortem i butelką wina zbliżałem się do bazarku, usiłując jednocześnie naciągnąć kaptur na głowę. Postanowiłem, że nie będę kupował żadnych róż, tylko wiosenne kwiaty, bo i święto jest wiosenne…
Tuż za bramą bazarku stał duży kosz z pięknymi mimozami. Kobieta, handlująca obok tulipanami, powiedziała, że sprzedawczyni mimoz wróci za kilka minut. Zapaliłem i czekałem, uśmiechając się na myśl, jak ucieszy się moja żona i córka. Wtedy zobaczyłem tego starego człowieka. Stał z drugiej strony kosza. Jego płaszcz miał na pewno ponad 20 lat i wiele łatek. Właściwie, to cały płaszcz był jedną wielką łatą. Spodnie też były bardzo stare, ale nienagannie wyprasowane. Wypastowane wzorcowo buty, jeden but przewiązany drutem, podtrzymującym odrywającą się podeszwę. Spod płaszcza widać było postrzępiony kołnierzyk białej koszuli – nakrochmalony i wyprasowany. Jego twarz była zwykłą twarzą starego człowieka, tylko w oczach było coś takiego niezłomnego. Dziś było święto i dziadek nie mógł się nie ogolić. Na policzkach miał kilka zacięć, do niektórych przyklejone były kawałki gazety. Staruszek trząsł się z zimna, miał sine dłonie, ale stał na tym wietrze i czekał.
Zacząłem mieć jakieś niedobre przeczucie.
Przyszła sprzedawczyni od kosza z mimozami. Stary człowiek nieśmiało, drobnymi krokami zbliżył się do niej.
- Kochana pani, ile kosztuje jedna gałązka mimozy? – drżąc z zimna zapytał dziadek.
- Spadaj stąd, pijaku! Będzie mi tu żebrał! – warknęła sprzedawczyni.
- Kochana pani, nie jestem pijakiem… ja w ogóle nie piję… ja chciałem tylko jedną gałązkę… Ile kosztuje? – cicho powiedział stary człowiek. Stałem tuż za nim. Zobaczyłem, że ma łzy w oczach…
- Jedna? Nie będę tu się z tobą certolić, pijaczyno! Won stąd! – krzyknęła handlarka.
- Kochana pani mi tylko powie, ile kosztuje, niech pani na mnie nie krzyczy… - staruszek mówił coraz ciszej.
- Dobra, jak dla ciebie, pijaku, to dychę - z ironią rzuciła kobieta.
Stary człowiek wyciągnął drżącą rękę z kieszeni. W dłoni miał zaciśniętą starannie złożoną chustkę do nosa. Wyjął zawinięte w nią drobne pieniądze, przeliczył.
- Kochana pani, mam 6 złotych, może znajdzie pani dla mnie gałązkę za 6 złotych? – wyszeptał.
Spojrzałem w jego oczy. Nigdy przedtem nie widziałem tyle bólu i smutku w oczach mężczyzny. Stary człowiek trząsł się jak listek na wietrze. Handlarka szyderczo wzruszyła ramionami, pogrzebała w koszu i wyciągnęła rachityczną gałązkę.
- Masz, pijaku, pędź do swojej pijaczki z prezentem - zaśmiała się rubasznie, wyrywając mu z ręki drobne.
Sina dłoń staruszka trzymała gałązkę, złamaną w połowie. Dziadek próbował nadać jej pion, ale gałązka nie chciała się wyprostować, łamała się coraz bardziej i kwiaty mimozy spoglądały w ziemię. Łza spłynęła z jego policzka na rękę… Stary człowiek stał, trzymał tę złamaną gałązkę i płakał.
- Co robisz? Co Ty robisz? – starałem się mówić najspokojniej jak umiałem i resztką sił powstrzymywałem się przed walnięciem handlarki pięścią w głowę.
Chyba coś szalonego było w moich oczach, bo kobieta skuliła się, zbladła i gapiła się na mnie się jak mysz na węża.
- Dziadku, zaczekaj - powiedziałem, biorąc go za rękę. – Jak możesz?! Ile ten twój kosz kosztuje, odpowiadaj szybko i tak, żebym nie musiał pytać ponownie - wysyczałem bardzo cicho, ale wyraźnie.
- Eeeeee, nie wiem… - wyjąkała sprzedawczyni.
- Ostatni raz pytam! Ile kosz kosztuje?!
- No tak z 500 złotych - niepewnie wyksztusiła kobieta.
Stary człowiek w międzyczasie stał i ściskał moją rękę. Wyciągnąłem z portfela banknoty, rzuciłem handlarce, wyjąłem wszystkie mimozy z kosza i podałem jemu.
- Bierz, dziadku, idź i złóż życzenia swojej ukochanej - powiedziałem.
Łzy jedna po drugiej płynęły mu po policzkach między głębokimi zmarszczkami. Kręcił głową i płakał, po prostu płakał w milczeniu… Poczułem, że sam zaraz się rozpłaczę. Stary człowiek kręcił głową, odmawiając przyjęcia kwiatów i wolną ręką osłaniał od wiatru swoją połamaną gałązkę.
- Dobrze, dziadku, chodźmy razem - wydusiłem przez ściśnięte gardło, wziąłem go pod rękę i ruszyliśmy w milczeniu.
Przypomniałem sobie, że wciąż trzymam siatkę z tortem i butelką wina. I że sam nie kupiłem kwiatów.
- Dziadku, posłuchaj, mam pieniądze, te 500 złotych nie mają dla mnie znaczenia, a ty nie możesz przecież tak iść do żony z połamanym badylkiem, nie wypada… Przecież jest 8 marca, święto, weź kwiaty, tort, wino i idź do niej, złóż życzenia.
Stary człowiek wciąż płakał, teraz trzęsły mu się już policzki i usta. Łzy kapały na płaszcz. Więcej nie mogłem już nic powiedzieć, bo wielka gula wypełniła moją krtań. Wcisnąłem w jego ręce mimozy, siatkę z tortem i winem, odwróciłem się i ruszyłem przed siebie.
- Ja… my… 45 lat jesteśmy razem… ona zachorowała… nie mogłem jej dziś zostawić bez prezentu - cichutko powiedział stary mężczyzna. – Dziękuję ci…
Biegłem przed siebie, sam nie rozumiejąc dokąd i płakałem jak dziecko".

źródło: "Po pierwsze ludzie" na FB

Mam nadzieję, że przedstawione historie poruszyły Cię w jakiś sposób i skłoniły do refleksji. Wiesz, że na tym zależy mi najbardziej. Żyjmy najpiękniej jak tylko potrafimy!

sesja mediolan | milan zdjecia | blog o modzie
blog o modzie | sukienka maxi | cammy | blog z krakowa

Dzisiejsze zdjęcia przywiozłam dla Was z kolejnej magicznej podróży. Tarasy Duomo zachwycają swoim pięknem i niebywałym klimatem. Mam nadzieję, że choć w połowie oddałam panujący tam klimat…

A jeśli jeszcze nie widzieliście pierwszego wpisu z Mediolanu, zapraszam Was - TUTAJ.

Ściskam.

jak nosic maxi | dluga sukienka | blog modowy
mediolan | wycieczka do wloch | milano | milan | blog o modzie | makelifeeasier blog
mediolan sesja | katedra duomo | blog modowy | blog o modzie
blog modowy | blog z krakowa | kamila mraz
sceneria jak z filmu | blog z pieknymi zdjeciami | blog modowy
wycieczka do wloch | zwiedzanie wloch | blog modowy | blog psychologiczny
dluga sukienka
dluga sukienka | blog modowy | print | kwiatowy wzor jak nosic | elegancja i styl | cammy
zdjęcia: Mateusz

SUKIENKA  - Mango (podobne znajdziesz Tutaj)
KASZKIET - Shopbop 
OKULARY- no name (podobne znajdziesz Tutaj)
BALERINY - Jeffrey Campbell
TOREBKA- Tallinder (podobne znajdziesz Tutaj)

PAZNOKCIE - Studio Papaya Kraków/Magdalena Janusz
« Nowszy post Starszy post »

15 komentarzy

  1. Przepięknie wyglądasz w tej sukience <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Zachwycam się kolejny raz tą sukienką! Subtelnie i kobieco, tak jak lubię najbardziej ;)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ślicznie wyglądasz w tej sukience.

    Pozdrawiam Zocha
    http://www.zocha-fashion.pl/

    OdpowiedzUsuń
  4. za pierwsze opowiadania, drugie i piękne zdjęcia: ❤️ 💙 💜

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakie prawdziwe to pierwsze opowiadanie!!! Ślicznie wyglądasz :)

    www.ladyagat.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdjecia przepiekne a przy drugim opowiadania nie moglam powstrzymac lez.Pozdrawiam!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Duomo to po wlosku katedra.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepięknie wyglądasz w tej sukience!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Perfekcyjnie <3
    www.evdaily.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Ładna sesja, nadawałabyś się do YSL :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawa sukienka, chociaz w2zor - wbrew pozorom - nielatwy - niewielki blad w wyborze dodatkow i wygladasz jak wlasna babcia:D Ale Ty nosisz ja idealnei - zwiewnie, wakacyjnie, kobieco!

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo romantycznie. Urocza stylizacja. Cenię sobie oryginalne stylizacje i pomysły. Zapraszam również do mnie na http://mindblog.luxtrip.com.pl/pl/ może wymienimy się pomysłami + podróże i seje.

    OdpowiedzUsuń

Instagram