20 marca 2018

3 rzeczy, które zauroczyły mnie w Rzymie


Majestatyczny Rzym rysował się w mojej głowie od wielu lat...to marzenie z dzieciństwa, zaraz obok ukochanego Paryża czy magicznej Wenecji. Kiedy niecałe dwa tygodnie temu trafiliśmy na bilety w rozsądnej cenie, długo się nie zastanawialiśmy. "Kupujemy" - wykrzyknęliśmy niemal w jednej chwili! "Jedziemy do Rzymu!" - powtarzałam to zdanie w myślach, chyba z kilkadziesiąt razy i chowałam się za delikatnym uśmiechem. Nie mogłam doczekać się wyjazdu! Ostatnie tygodnie wniosły do naszego życia nieco gorzkiego smaku, dlatego tym bardziej pragnęłam zanurzyć się w nowej kulturze, odnaleźć spokojne miejsca i pomyśleć o wszystkim z innej perspektywy.

Tutejsza codzienność

Kiedy dotarliśmy do Rzymu dzień rozkwitał w pełni. Ulice przepełnione były ludźmi, w powietrzu czuć było zapach wiosny. Westchnęłam tylko i złapałam go mocniej za rękę. Kolejne podróżnicze wyzwanie przed nami. Do hotelu szliśmy bardzo pomału, często zatrzymywaliśmy się, obserwowaliśmy światła i miks artystycznej bohemy. W pewnym momencie musieliśmy skryć się przed mżawką. Na ten pomysł wpadło więcej osób, bo klimatyczne zaułki zapełniły się ludźmi. Wtedy też przypomniałam sobie, że wróciliśmy do miejsca, gdzie ludzie odczuwają szacunek do czasu wolnego i naprawdę go czczą bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia. Uwielbiam ten stan. Wtedy automatycznie przełączam się na ich tryb. Szybszym, a później znowu wolniejszym krokiem kierowaliśmy się by zostawić rzeczy w pokoju, a później znowu wyruszyć na obcowanie z kulturą, której jest tutaj pod dostatkiem na rogu każdej ulicy... Już w samolocie przygotowywałam umysł i nogi na długie kilometry. Ten środek komunikacji zawsze sprawdza się najlepiej. Dzięki niemu zatapiamy się w tutejszej codzienności i wędrujemy ścieżkami lokalnych mieszkańców.


Drugiego dnia naszej wyprawy zgubiliśmy się w bocznej uliczce. I właśnie wtedy rozpoczął się nasz najlepszy moment podróży. Biegaliśmy uśmiechnięci, trzymając się za dłonie. Rozmowy snuły się między nami leniwie i spokojnie. Nigdzie się nie spieszyliśmy. Tutaj możesz sobie na to pozwolić, dopiero wtedy dostrzeżesz prawdziwe piękno tego miejsca. Wchodzisz w nieznane kręte uliczki, znika ocean ludzi. Zapada cisza i czujesz, że odnalazłaś to, czego tutaj poszukiwałaś. Później trafiasz na uliczny koncert i delektujesz się muzyką, jak najlepszymi lodami jedzonymi w środku upalnego lata. Podnosisz głowę do góry, a tam zachwycające balkoniki, korony drzew piniowych i oczywiście pranie, które zawieszone na sznurach między domami powiewa nad twoją głową. W Rzymie czas płynie wolniej...spokojniej.

Co zauroczyło mnie w Rzymie już w pierwszych dniach?

1. Ogromna ilość zabytków

Rzym to jedno wielkie muzeum. Starożytne zabytki, klimatyczne zaułki, kościoły... Ilość zabytków zapiera dosłownie dech w piersiach. Nie wiem czy nawet w taki sposób to sobie wyobrażałam... Koloseum jest ogromne! Stojąc pośród kolumn i ciemnych korytarzy masz wrażenie, że jesteś tylko malutkim pionkiem, który jest właściwie niewidoczny dla całego świata. Na Schodach Hiszpańskich tłumy ludzi, ale warto je zobaczyć lub przyjść tutaj późnym wieczorem...a słynna fontanna di Trevi odbiera mowę - i najlepiej smakuje o poranku! Warto wstać i przyjść tutaj między 7:00 a 8:00 rano, dopiero wtedy zobaczysz, jak pięknie prezentuje się z dala od zgiełku i hałasu. Placyk na którym znajduje się fontanna jest stosunkowo mały, ale kameralny i piękny. 



2. Klimatyczne Zatybrze

Zatybrze - to tutaj bije spokojne serce miasta! Cały drugi dzień poświęciliśmy na spacery po klimatycznym Trastevere. Z dala od turystycznego hałasu czuliśmy się niczym lokalni mieszkańcy, przechadzający się niespiesznym krokiem pomiędzy kamieniczkami, warsztatami czy małymi zakładami tutejszych rzemieślników. Spokojne rozmowy. Warkot skuterków. Zapach pysznego makaronu i pizzy (w bardzo przystępnych cenach, z tradycyjną recepturą). Bliskość Tybru. Malowniczość. Prawdziwość. Barwność. Włoski klimat, który rysuje się w głowie każdego, kto tylko wyobraża sobie Włochy. Miejsce, które trzeba zobaczyć!



3. Miejsce pełne magii - Caffe Canova Tadolini

To miejsce poleciło mi kilka osób, w tym moja pokrewna dusza (Czytelniczka), z którą wymieniłam do tej pory kilkadziesiąt wiadomości. Budynek z zewnątrz jest niepozorny, znajduje się przy gwarnej ulicy, ale zaraz po przekroczeniu drzwi poczujecie, że jest to niezwykłe miejsce. Czy piliście kiedyś kawę w pracowni włoskich rzeźbiarzy, podziwiając ich prace? Tutaj możecie właśnie to zrobić. Miejsce to jest połączeniem kawiarni, restauracji i muzeum rzeźbiarzy Antonio Canovy i Adamo Tadoliniego. Klimat jest niepowtarzalny, tym bardziej, że lokal podzielony jest na kilka sal, co czyni odkrywanie tego miejsca jeszcze bardziej magicznym. Będąc w Rzymie powinniście wstąpić tutaj na poranne cappuccino i degustować je, podziwiając tą niezwykłą pracownię. 

rzym


Rzymie, inspiruj nas dalej...





Zapraszam Was również na mój INSTAGRAM, gdzie dzielę się z Wami relacją na InstaStories :)

« Nowszy post Starszy post »

18 komentarzy

  1. Jak zwykle fantastyczny, merytoryczny wpis i piękne fotografie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie dziękuję! :)
      Starałam się oddać emocje z miejsca w którym aktualnie byłam :)

      Usuń
  2. Pozwoliłaś mi się przenieść razem z Tobą do poznanych już zakątków Rzymu. Dziękuję Ci, że choć przez chwilę mogłam się tam ponownie znaleźć :)
    Pozdrawiam Mona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę! To motywujące :)

      Usuń
  3. Cammy cudownie :) Wiem co zwiedzę będąc w Rzymie. Piękny wpis, czytając go można się rozmarzyć !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniale! Bardzo się cieszę! :)

      Usuń
  4. Cappuccino w pracowni rzeźbiarzy brzmi obiecująco. Oby istniało jak już dotrę do Rzymu (bo kiedyś dotrę, na razie mam plan żeby tej wiosny pokazać moim chłopakom Pragę, a dalsze plany, bez przybliżonej daty to Nowa Zelandia i wycieczka tropem filmu o Hobbitach).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za wspaniałe plany! :)
      Ściskam mocno!

      Usuń
  5. Dziękuję Ci za ten post! Odwiedziłam Rzym cztery lata temu i właśnie przypomnialas mi jak bardzo chcę wrócić do tego miejsca! Zaraz po powrocie oswiadczylam, że oczarowało mnie to miasto i gdybym kiedyś miała wybierać, gdzie chcę się wyprowadzić, to właśnie tam (silna konkurencja dla pięknego Londynu) :)
    Jedyne, czego żałuję w swojej podróży, to to że fontanna di trevi, na którą tak długo czekałam, była w remoncie (?) I zasłonięta rusztowaniami. Mimo to przez jakieś prześwity udało się ją zobaczyć, onieśmiela! Udanej reszty wypoczynku!
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale się cieszę, że tak to odebrałaś! :)
      Chciałam w nim przekazać jak najwięcej emocji, które we mnie wywołał.

      Ściskam mocno

      Usuń
  6. Czytając czułam się jakbym z Tobą spacerowała po tym mieście. Dziękuje ze dzięki temu wpisowi przeniosłam się na chwile do tego pięknego miasta. Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie było znów przenieść się do Rzymu, tym razem z Tobą :-) Niesamowite miasto :-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. A nie mówiłam że będzie pięknie!! "Paryżanka" w Rzymie ;-) niecodzienny widok ;-*

    OdpowiedzUsuń
  9. Byłam w Rzymie dwa lata temu i rok temu. Zawsze ilekroć wyjeżdżamy do Toskanii zahaczamy o Rzym. Wpadamy wówczas do Luzzi na owoce morza. W Rzymie zaskakuje przede wszystkim ilość turystów. Nie lubię przeciskać się przez morze ludzi. Dlatego warto zaszyć się w bardziej odległych zakątkach Rzymu, choćby w pobliżu Term Karakalli, albo w Ostii. Rzym jest cudowny, ale jak każde duże miasto przytłacza. Sama mieszkam w dwóch miastach w Krakowie i Bielsku-Białej. Mam jednak dom na wsi, gdzie lubię uciec. Podróże są wspaniałe. Kształcą. Teraz mam zamiar wyjechać do Lizbony. Podobno piękna. Pozdrawiam gorąco. Kasia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo tak, Toskania to raj dla zmysłów! Też zakochaliśmy się w jej zakątkach w zeszłym roku. Rzym tętni życiem, ale zachwyca swoim muzeum pod gołym niebem :)
      A Portugalia to mój drugi dom, ja zakochałam się w maleńkiej miejscowości Sagres, ale do Lizbony też zaglądamy, bo tam zazwyczaj mamy lot. Gdybyś szukała jakieś wskazówek, to pisz śmiało :)

      A tutaj znajdziesz jeden z postów: http://www.cammy.com.pl/2016/12/jak-zorganizowac-wyjazd-do-lizbony-co.html

      Usuń
  10. Rzymu nigdy nie miałam okazji odwiedzić i bardzo żałuję, bo zakochałam się w nim po samym Twoim opisie. Co dopiero jak uda mi się go zobaczyć na żywo! Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń

Instagram