6 sierpnia 2018

Jak zmieniał się mój styl przez 8 lat


Jedno z najczęściej zadawanych mi pytań dotyczy z pewnością mojego stylu. W związku z tym, jakiś czas temu na Instagramie obiecałam Wam, że pojawi się tutaj wpis, a w nim podsumowanie 8 lat modowej strony bloga. Nie ukrywam, że praca nad tym postem była dla mnie fascynującą przygodą... Spędziłam kilka godzin przekopując się przez wszystkie wpisy i przypominając sobie siebie sprzed lat.

Kiedy zaczynałam prowadzić bloga?

Kiedy zaczynałam prowadzić bloga byłam nastolatką, która poszukiwała siebie na każdej płaszczyźnie życia, także tej modowej. Dużo eksperymentowałam, niestety nie zawsze z pozytywnym skutkiem, ale dzięki tej długiej drodze lepiej poznałam siebie. Zaakceptowałam swoje wady, a nawet polubiłam się z nimi. To w końcu ja. Pierwszy post na blogu pojawił się 26 czerwca 2010 roku, od tego czasu przez około cztery lata trwały poszukiwania mojego stylu. Próbowałam się zaprzyjaźnić z kolorem, eleganckimi sukienkami, jeansowymi lookami, czernią czy kwiatowym printem...dużo było tego wszystkiego! W tamtym czasie odwiedzałam mnóstwo ciucholandów, ale idąc do nich popełniałam podstawowy błąd - nie określałam czego moja szafa potrzebuje. Patrząc na zdjęcia z perspektywy czasu dostrzegam, że moja garderoba dojrzewała razem ze mną. Blog to wspaniałe doświadczenie i myślę, że gdyby nie forma "pamiętnikowych" wpisów, mój styl szukałby swojej drogi jeszcze dłużej...


Na przełomie 2013-2014 roku mój styl nadal dojrzewał, ale patrząc na zdjęcia uporządkowałam kolorystykę w której nadal czuję się najlepiej, czyli są to stonowane, naturalne odcienie (brązu, beżu, bieli, granatu).


Przełomowy moment

Przełomowy moment w moim życiu oraz garderobie nastąpił w 2015 roku. To wtedy odwiedziłam po raz pierwszy mój ukochany i wymarzony Paryż, gdzie przez kilka dni podpatrywałam nonszalancki, a jednak wciąż elegancki styl Francuzek. Wiele doświadczeń z tej podróży przeniosłam na swój codzienny grunt.

Wtedy także zrozumiałam, że styl wymaga od nas dużej analizy, nie tylko swojej szafy, ale i całego życia. Istotną kwestią w tym zakresie jest zrozumienie, iż ubiór powinien podkreślać przede wszystkim to, kim jesteśmy, czyli naszą wrażliwość, pogodę ducha, mądrość i odwagę. Styl musi wypływać przede wszystkim z nas! I w związku z tym jeśli my przechodzimy przemianę, najczęściej nasz strój również to wyraża. Co doskonale widać na przekroju kolejnych lat...


Rok 2016 przyniósł wiele podróży i kolejne zmiany...w mojej szafie coraz częściej zaczęły pojawiać się wygodne buty i sukienki w sielskim stylu, jeszcze wtedy nie wiedziałam, że za dwa lata oszaleję na ich punkcie.


Z czego wynika moje zamiłowanie do retro stylu?

Ostatnie dwa lata to z pewnością styl w kierunku którego chciałabym podążać. Polubiłam swoją kobiecość, wrażliwość i duchowość. Już nie chowam się w za dużych ubraniach i nie potrzebuję miksu kolorów, aby czuć się ważną i docenioną. Aby jednak dojść do tego momentu, musiałam dojrzeć i wiele zrozumieć. Myślę, że zamiłowanie do stylu retro wynika przede wszystkim z mojego podejścia do życia. Uwielbiam stare filmy, historie z duszą, miejsca, gdzie zatrzymał się czas. To wszystko nagle stało się takie oczywiste! Kiedy połączyłam fakty ze swojego życia, otrzymałam gotową odpowiedź, a zmiana fryzury pomogła mi tylko przybliżyć się do mojego ulubionego stylu.



Czym są dla mnie ubrania?

Ubrania potrafią przekazać więcej niż często sami jesteśmy w stanie o sobie powiedzieć. Każdy strój posiada własny słownik i poprzez poszczególne elementy wyraża emocje, uczucia czy przynależność grupową. Pisarka Alison Lurie zauważa, że „nawet gdy milczymy, nasze ubrania rozmawiają głośno z każdym, kto na nas patrzy… Noszenie tego samego co wszyscy nie rozwiąże problemu, tak samo jak nie rozwiązałoby go mówienie tego samego co wszyscy."

Pytanie, które z całą pewnością zadawałam sobie na różnych etapach życia brzmiało - jak postrzegają mnie inni ludzie? I moment, kiedy sama nie potrafiłam zdefiniować własnego stylu był dla mnie, niczym kubeł zimnej wody.

Nasz wizerunek, który możemy kształtować poprzez autoprezentację odgrywa znaczącą role z punktu widzenia funkcjonowania w społeczeństwie. Zachowania autoprezentacyjne zmierzają do sprawienia odpowiedniego wrażenia na odbiorcy. Moda stwarza naturalne i powszechnie akceptowane ramy dla przedstawienia samego siebie w różnych kontekstach. Przy pomocy ubioru możemy bowiem przekazać odpowiednie informacje o nas samych, najlepiej jeśli są one odzwierciedleniem naszej duszy.

A jak wyglądała Wasza droga? Jestem bardzo ciekawa Waszych doświadczeń.


A jeśli zaczynacie własną drogę budowania stylu...

Jeśli są tutaj kobiety, które dopiero stoją na początku drogi do własnego stylu i poszukiwania siebie - zajrzyjcie na moje wpisy dotyczące budowania swojej garderoby - część 1, część 2, część 3, część 4, część 5. Jestem pewna, że będą one odpowiednim początkiem Waszych zmian.


SUKIENKA - Aeterie
« Nowszy post Starszy post »

30 komentarzy

  1. Zdjęcia stanowią rejestr tego jacy byliśmy. Można też z nich wywnioskować dokąd zmierzamy. Pozwalają ułożyć chronologiczny zapis naszych poszukiwań.
    Na Twoich zdjęciach też widać tą ewolucję.
    Co nas buduje? Książki, które czytamy, filmy, które oglądamy, piosenki, których słuchamy, ludzie, których spotykamy...
    Moda to sztuka. Często traktuje się ją po macoszemu w duchu - inteligentne kobiety się tym nie zajmują. A to mylne przeświadczenie. To jedna z form ekspresji przez które możemy siebie wyrazić. Milczący obraz tego co nam siedzi w środku. Metafora naszego rozumienia świata, bycia w świecie.
    I za to ją kocham.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulina, cudownie to ujęłaś! Zgadzam się w pełni...Czy chcemy tego czy nie, moda odgrywa w funkcjonowaniu jednostek i społeczeństw bardzo istotną rolę.

      Usuń
    2. "Milczący obraz tego co nam siedzi w środku" - doskonałe określenie!

      Usuń
  2. Fajnie przedstawiłaś drogę do swojego stylu. Ja również dopiero kilka lat temu odkryłam w czym czuję się dobrze. A moja droga też była długa i kręta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To piękne doświadczenie...niektórzy powiedzą to tylko ubrania, a jednak za nimi kryje się coś zdecydowanie więcej. Strój wyraża nasze wnętrze! :)

      Usuń
  3. Pomimo mieszkania na południu Francji przez kilka lat ta francuska zwiewność nie weszła we mnie tak bardzo, ale łyknęłam wtedy słońce, kolorowe ciuchy, odwagę w ubiorze. Teraz po 7 latach od powrotu z epizodem w szarościach i mniejszą odwagą, choć dużym błyszczącym, dzwoniacym kolczykiem, wracam w kolor, sukienki, coś z hippie, coś z etno. Nie trzymam się jednego. Bałagan w duszy to może trochę tez bałagan stylówkowy. :)
    Zastanawiam się czy masz ochotę uciec od retro czasem. Krótkie wycieczki w coś futurystycznego? ;) Czy retro jest w Tobie całkiem, Tobą. Ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że retro wsiąknęło we mnie całkowicie, ale nie zamykam się :)
      Chociaż czasy, kiedy futurystyczne formy budziły we mnie w pewnym sensie ekscytację, mam już jednak za sobą. Teraz lepiej czuję się w prostych, ale kobiecych formach :)

      Usuń
  4. Ojejku, jaką przepiękna droga! ❤️ Moja chyba wciąż trwa, ale wydaje mi się, że przede wszystkim mój styl się uprościł i mi też nie chce się już kupować aż tylu ubrań, ciągle nowych, ciągle słabej jakości, był tylko mieć coś modnego. Mniej się przejmuję tym, jak wyglądam, a bardziej patrzę na to, jakim jestem człowiekiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu dziękuję! :)
      Ja myślę, że ta świadomość przychodzi do większości z nas z wiekiem...kiedyś nie zwracałam uwagi na metkę, a teraz to pierwsze, gdzie sięgam, kiedy coś kupuję! :)

      Usuń
  5. Faktycznie, przeszłaś ciekawą drogę! Ale, ale... Na niektórych pierwszych zdjęciach widać zalążki stylu retro! To był strumyk, a teraz rzeka! Piękna metamorfoza, magiczny styl. Miło się czyta Twoje wpisy, ogląda zdjęcia które są zgodne z Twoim stylem. To nie są przebieranki i ślepe podążanie za modą. Gratuluję i kibicuję dalej!
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, masz rację!! :)
      Kiedy odwiedzałam ciucholandy bardzo często "ciągnęło" mnie w stronę ubrań z retro stylem...wtedy jednak nie do końca potrafiłam się z tym zmierzyć. Myślę, że nie byłam na to gotowa jako kobieta. Dopiero po latach zabawy z mocnym, kobiecym stylem nabrałam zdrowej pewności siebie i teraz o dziwo! najlepiej czuję się w zwiewnych sukienkach :)

      Usuń
  6. To ciekawe, że z dystansu tak łatwo podsumować etapy w życiu i zauważyć w nich prawidłowości. Ja na pewno jeszcze błądzę, ale przynajmniej widzę drogę ;)
    Jestem ciekawa co pomogło Ci dojść do ulubionej fryzury, która tak mocno Cię określa? Zainspirowałaś się kimś konkretnym czy może to sugestia fryzjera?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę do krótkich włosów ciągnęło mnie zawsze...jako dziecko nie pozwalałam mamie zapuścić swoich włosów :) Kiedy tylko sięgały za ramiona wołałam ją do fryzjera! A później jako nastolatka zaczęłam zapuszczać. Pewnie duży wpływ miała na to rodząca się kobiecość. Mimo to, nie czułam się w nich najlepiej...dopiero po latach i zafascynowaniu francuskimi filmami postanowiłam działać :) Miałam również to szczęście, że dziewczyny z krakowskiego salonu Moss naprawdę potrafią szczerze doradzi i to był strzał w dziesiątkę! :)

      Kiedy wróciłam od fryzjera mój mąż był w szoku! Idąc miałam w głowie cichy plan, że zrobię to, ale chciałam,aby to była tylko i wyłącznie moja decyzja! :)

      Usuń
  7. jak dla mnie zawsze miałaś fajny, oryginalny styl:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudnie widać, jak się zmieniałaś! Jak rozwijający się kwiat, od małego pączka, po bujnie rozłożone płatki.

    Moja droga w przeciągu dwóch lat zmieniła moją garderobę o 180 stopni. W końcu odnalazłam siebie. Nie posiadam w swojej szafie ani jednych spodni. Mam wyłącznie spódnice i sukienki podkreślające moją talię, moją drobną górę, ukazujące moje szczupłe łydki. Reszta schowana ale i podkreślona kobiecość.
    Czuje się w nich wyjątkowo. Szczególnie, że wyrażają moją dusze, np. spódnica księżycowa. Niczym uszyta z niebieskiej pościeli w złote księżyce i gwiazdy. Cud wydobyty ze mnie.
    Mój ubiór mnie wyraża teraz w stu procentach i dziwie się, jak mogłam męczyć sie tak bardzo kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pięknie opisałaś swoją historię! Aż wyobraziłam sobie Ciebie w takiej wersji :)

      Usuń
  9. Przyznam, że nie widziałam tych wcześniejszych zdjęć. Musze zobaczyć! Nie poznałam Cie w długich włosach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj blog ma już długą historię! Nawet sama nie wiem, kiedy minęło 8 lat! :)

      Usuń
  10. Przeszłaś wspaniałą metamorfozę! Uwielbiam Cie w tych krótszych włosach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, dziękuję! :)

      Ja również lubię siebie w takiej wersji..niby to tylko fryzura, a jednak potrafi dodać powera :)

      Usuń
  11. Niesamowita przemiana :)! Dobrze o tym wiesz! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z ogromną przyjemnością przyglądam się temu, co zakładasz, co przez to wyrażasz. I bardzo bliska jest dla mnie myśl o tym, aby zaakceptować i pokochać swoją duchowość i wrażliwość. To zmienia wszystko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edytko, Ty jesteś cudowną nauczycielką kobiet! :)
      I nawet nie wiesz jaką sprawiłaś mi radość pojawiając się u mnie.
      Całusy dla Was wszystkich :)

      Usuń
  13. Dziekuje Ci Kamilko za Twoja wrazliwosc. Zawsze jak czytam Twoje wpisy odczuwam niesamowite polaczenie dusz Twoj styl ubierania bardzo do mnie przemawia. Rowniez lubie styl retro, zwiewne sukienki o dlugosci midi. Taki styl oddaje to kim jestem. Jednak nie jest to styl ubierania sie dziewczyn w naszym wieku i kiedy znajomi zapraszaja mnie do klubu i tam widze dziewczyny w opinajacych cialo sukienkach, to czuje ze sie odrozniam. Tak samo czuje sie na plazy, gdzie dziewczyny paraduja w opinajacych cialo szortach. Zastanawiam sie czy Tobie takze towarzysza takie odczucia i jak sobie z nimi radzisz. Pozdrawiam Monia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Moniu, ojj doskonale wiem, co masz na myśli. Ja jednak przestałam zupełnie porównywać się z innymi. Polubiłam swoje ciało, wrażliwość i kobiecość. Wiem, w czym czuję się najlepiej i jestem też typem człowieka, który nie lubi iść utartymi schematami. Sama przecieram ścieżki, nawet jeśli bardzo często inni ludzie mają na ten temat odmienne zdanie. Myślę, że to najlepsza droga! W końcu życie mamy jedno i najlepiej przeżyć je w zgodzie ze sobą :)

      Usuń
  14. Ja z kolei przez swoją nieśmiałość bałam się wyróżnić. Lubiłam ubrać się ładnie, ale najlepiej tak, jak wszyscy, żeby nikt nie zwrócił na mnie uwagi. Jako dziecko miałam fazę na noszenie starych ubrań, tak jakbym chciała cofnąć się w czasie. Później przez to poczułam, że bardzo odstaję od rówieśników i szybko starałam się ich dogonić. Na studiach zaczęłam trochę odważniej dobierać garderobę, ale nadal w taki sposób, aby inni to akceptowali. Tak naprawdę dopiero od tego roku odważyłam się nosić to, co sprawiało, że czułam się pięknie. Z zazdrością patrzyłam na zdjęcia innych kobiet, które mają odwagę wyglądać inaczej. Nie mogłam przystać się zachwycać. Wtedy poszłam tez pierwszy raz do lumpeksu i znalazłam kilka cudeniek. Aż z czasem zaczęły przeważać wśród rzeczy które nosze. Pozbyłam się także ubrań, które czułam, że do mnie nie pasują „ale przecież nie są brzydkie”. Jaka to była ulga! Nie mam jeszcze w pełni wyposażonej garderoby i czasami nadal przed wyjściem myślę, czy ludzie nie będą wytykać mnie palcami. Ale wiem już w czym czuję się dobrze i jakie ubrania odzwierciedlają moją duszę. Trochę artystki, trochę kobiecości, a przede wszystkim nostalgiczną miłośniczkę dawnych lat.

    OdpowiedzUsuń

Instagram