6 grudnia 2019

O istocie Świąt... i tym, jak wyglądają świąteczne chwile w moim domu / przepis na kruche rogaliki


Cisza. Jasne poranki. Krótkie dni i długie, ciemne wieczory. Skrzące się dywany śniegu, a czasem barwy srebra, szarości i brązów. Dni, podczas których pojawia się najpiękniejsze ze świąt – Boże Narodzenie. Grudzień to magiczny miesiąc w trakcie którego szczególnie otwieramy się na innych. Stajemy się bardziej łagodni i uśmiechnięci. To czas, który łączy i jednoczy. Oczyszczamy nasze serca. Istotną częścią naszego życia jest przebaczenie. To ono uwalnia nas od wszelkich złości, żalu, gniewu. Uskrzydla, koi, leczy. Zapominamy urazy, pojawia się nadzieja, nowy czas, przestrzeń i nowe życie w nas. Szczególnie dziękujemy za to co mamy, bo mamy tak wiele…

Stoję w pokoju. Ciepły półmrok. Maleńkie lampki jaśnieją na zielonym drzewku. Jego widok koi duszę, otula mnie cudowny zapach lasu. Z uwagą dotykam igieł. Igły są twarde, a jednak delikatne. Ciemno-zielone. To bliskość natury, a jednocześnie symboliczny kontakt z przyrodą. Zielone gałązki jako symbol życia wiecznego i nadziei. Delikatne lampki symbolizują światło i zwycięstwo dobra nad złem. Z piekarnika wydobywa się cudowny zapach korzennych przypraw, cynamonu, kardamonu oraz wanilii...


"Zimą pięknie przeplata się to, co duchowe, z tym, co ziemskie. W tym wyjątkowym okresie doceniamy najbliższych, możliwość bycia razem, dopieszczania się i kochania. Pomagają w tym przygotowania do świąt. Choć grudniowa krzątanina bywa wyczerpująca fizycznie, wspaniale oczyszcza głowę z niepotrzebnych myśli. Jestem tylko TU i TERAZ – koncentruję się na sprzątaniu, upiększaniu i gotowaniu. Staję się czarodziejką domowego ogniska." A. Maciąg


Moje myśli

Moje myśli wędrują do czasu tak bliskiego mojemu sercu, Cudu Bożego Narodzenia. Usta rozszerzają się w głębokim uśmiechu. Trzymam w ramionach mojego synka. Ten wspaniały czas będzie w tym roku naprawdę bardzo wyjątkowy, bo spędzony razem. Nie mogę się doczekać! Odkąd stałam się mamą jeszcze bardziej doceniam ten wspólny czas i tradycję. Dlatego dziś chciałam Wam trochę opowiedzieć jak wyglądają świąteczne chwile w  moim domu…



W moim domu 

Do świąt lubię przygotowywać się wcześniej. Kiedy tylko mogę, staram się tworzyć listę, by potem krok po kroku, z wolną głową, realizować czynności. Magiczną atmosferę w naszym domu tworzy muzyka. Sączy się powoli. Jej radosne dźwięki wypełniają przestrzeń, nasze serca i umysły. Przystrajamy mieszkanie w świąteczne akcenty. Wspólnie z mężem wybieramy pachnące zielone drzewko, by razem je przyozdabiać i otulić uśmiechem. Wyjątkowym czasem, który wyczekuję co roku i z lubością się mu oddaję jest pieczenie ciasteczek. Włączam świąteczne melodie, pełne dobrej energii i zatapiam się w przyjemności pieczenia. W skupieniu przygotowuję produkty, świadomie zagniatam ciasto, wykrawam i piekę. Niezmienne we wszystkich tych czynnościach towarzyszy mi mój psi przyjaciel. Upieczone ciasteczka podarowuję najbliższym. To od lat nasza mała tradycja.
Kiedy tylko pozwalają nam zobowiązania zawodowe jedziemy wcześniej do rodzinnego domu by tam razem przygotowywać potrawy pod kierownictwem mamy. Wspólne ich przygotowywanie jednoczy i zbliża. Pieczenie i gotowanie. Aromaty ziół unoszące się w powietrzu. Rozsypany cynamon, brudne od mąki ręce i najpiękniejszy śmiech. Zwalniam. Otulam się harmonią niczym najdelikatniejszym, kaszmirowym swetrem. I celebruję. Jeszcze bardziej. Bliskość. Bycie razem.
Przygotowania to smakowite preludium do najważniejszego wydarzenia – Wigilii Bożego Narodzenia. Ze spokojem (a równocześnie swoistą ekscytacją) wyczekuję tej chwili. Rozkładanie pachnącego białego obrusu, układanie talerzy, sztućców i półmisków z daniami. (Wypatrywanie pierwszej gwiazdy,  by według podań rozpocząć wieczerzę.) Czytanie fragmentu Pisma, migoczące płomienie świec w oczach, ciepło w sercu, najszczersze życzenia i mokre od łez policzki. A potem wspólne spożywanie przygotowywanych posiłków. Rozpakowywanie prezentów szykowanych od serca i kolędy, które rozpalają noc. Podobnie jak płomień w kominku...
  


Tradycja Galicyjska (Małopolska)

Do poszukiwań historii i głosów tradycji zainspirowała mnie marka Kamis. Kuchnia galicyjska, o której chciałam Wam opowiedzieć, to wypadkowa wielu tradycji i historii. Mieszanina wpływów żydowskich, austriackich a nawet francuskich. Mówi się, że w Galicji mieszkało 14 narodowości. To ma odbicie w obyczajach, kuchni, a nawet śpiewanych bożonarodzeniowych kolędach. Niektórzy dzielą kuchnię galicyjską na trzy mniejsze rejony: podhalańską, krakowską (małopolską) oraz lwowską (wschodnio - galicyjską). Najbliższa memu sercu jest ta druga, kuchnia krakowska (małopolska). Choć nie pochodzę z Krakowa, to Kraków stał się moim domem z wyboru i miłości. Część tradycji galicyjskich jest wspólna dla różnych regionów Polski i była znana w moim domu. Część z nich tak naprawdę wciąż dopiero poznaję.

Ważnym elementem przygotowywania się do świąt jest poszukiwanie zielonego drzewka i wspólne przystrajanie go. W dniu Wigilii, nim zasiądzie się do stołu, wypatrywanie pierwszej gwiazdki. Później łamanie się opłatkiem i wspólne spożywanie uroczystej wieczerzy. Po kolacji najmłodsi (a czasem również nieco starsi) rozpakowują prezenty, a wszyscy rozpalają serca śpiewem kolęd. Bardzo ważne jest też uczestnictwo w Pasterce. Według zwyczaju krakowskiego najlepiej w kościele Mariackim lub na Wawelu.

Wspólne dla wielu regionów naszego kraju jest przygotowywanie 12 dań do Wigilijnej Wieczerzy. Znany jest barszcz czerwony z uszkami, zupa grzybowa (szczególnie często podawana w Krakowie i okolicach), zupa rybna oraz aromatyczna zupa migdałowa. Swoje miejsce ma na stole karp podawany w panierce. Podobno pierwsza wzmianka o jedzeniu karpia pochodzi właśnie z Krakowa  z 1292 roku, choć z pewnością ludzie jadali go wcześniej. W Krakowie jada się również karpia po żydowsku (kawałki mięsa gotowane w wywarze rybnym podaje się w galaretce rybnej z cebulą, migdałami i rodzynkami), a także śledzie marynowane. Do tego podaje się kapustę z grochem i grzybami oraz pierogi (też z kapustą i grzybami). Tradycyjnym świątecznym deserem podawanym na terenie Galicji jest kutia. To ziarna pszenicy wymieszane z mielonym makiem, miodem, orzechami włoskimi, migdałami i rodzynkami. Czasem wzbogacana jest innymi suszonymi owocami i orzechami. Często podaje się również makowce oraz serniki, zwłaszcza sernik wiedeński, który tak naprawdę jest przepisem pochodzącym z Krakowa. Wszystko to popijane kompotem z suszonych owoców – jabłek i śliwek, które podobno mają wspomagać trawienie po tak sutej kolacji.


Kruche, waniliowo-cynamonowe rogaliki 

Rok temu dzieliłam się z Wami przepisem na maślane ciasteczka. Ostatnio wypróbowałam nowy związany z kuchnią małopolską. W szybki i prosty sposób możemy wyczarować pyszne rogaliki, które wspaniale smakują w zimowe wieczory, szczególnie w święta. Mogą być ozdobą stołu świątecznego. Pięknie zapakowane nadają się na prezent.


SKŁADNIKI:

Posypka:
100 g cukru (kryształu)
1 opakowanie cukru z prawdziwą wanilią Kamis
1 łyżeczka startej laski cynamonu
1 laska wanilii

Rogaliki:

150 g mąki pszennej
60 g cukru
2 żółtka
60 g mielonych migdałów
40 g mielonych orzechów laskowych
100 g miękkiego masła
1 laska wanilii


WYKONANIE:

Posypka.

Delikatnie rozcinamy wzdłuż laskę wanilii i wyjmujemy z niej ziarenka. Wszystkie składniki do posypki mieszamy ze sobą i dajemy do szczelnego pojemnika na czas przygotowywania i pieczenia rogalików.

Rogaliki.

1. Mąkę przesiewamy przez sito. Laskę wanilii delikatnie rozcinamy i wyjmujemy z niej nasionka. Dodajemy resztę suchych składników. Tworzymy mały kopczyk robiąc w nim wgłębienie, do którego wbijamy jajka i wkładamy miękkie masło. Zagniatamy ciasto.

2. Rozwałkowujemy ciasto. Przy pomocy dużego talerza wycinamy z niego koło i dzielimy na 8 części. Zawijamy ku środkowi formując rogaliki i  układamy na blasze wyłożonej uprzednio papierem do pieczenia.

3. Pieczmy przez 12 – 14 minut w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni C.

4. Zaraz po upieczeniu obsypujemy ciastka z dwóch stron wcześniej przygotowaną posypką.



Istota Świąt 

Tradycje w naszych domach przywołują do korzeni. Powodują, że czujemy się połączeni z tymi, którzy są i tymi, którzy już odeszli. Dzięki nim zwalniamy. Wyczekujemy z radością. Można powiedzieć, ze w pewien sposób regulują nasze życie. Pamiętajmy jednak o tym, że tradycje choć piękne i ważne, niech łączą a nie dzielą. Nie jest ważnie miejsce, a spotkanie. Nie jest ważne idealnie wysprzątane i przyozdobione mieszkanie, a to co się dzieje między nami, jakie uczucia przynoszą i nam towarzyszą. Ważne jest to, co tworzymy razem. Szacunek jakiemu się obdarzamy. Wdzięczność, za najmniejszą rzecz. Wspólne celebrowanie, które jednoczy, daje radość, ofiarowuje wzruszenie i zadumę. Podana ręka, posłany uśmiech, wzrok pełen ufności, dłoń męża ocierająca łzę wzruszenia, proste słowa dziecka i jego zachwyt z najmniejszej rzeczy czy szczery, głęboki śmiech. Zatrzymanie. Bycie całym sobą w chwili obecnej. Spokój i miłość, które w ten wyjątkowy wieczór rozpromieniają cały świat, niezależnie od miejsca, nacji, religii czy stanu posiadania...

Konkurs z Kamis 

Chciałabym zachęcić Was do wzięcia udziału w świątecznym konkursie Kamis. Wystarczy, że dodacie zdjęcie potrawy na Instagramie, która oddaje smak Waszych świąt i napiszecie jaki jest Was sposób by uzyskać dokładnie taki smak. Do zdjęcia należy dodać #DokładnieTakiSmak oraz oznaczyć @Kamis. Na zdjęciu musi się znaleźć także opakowanie przypraw Kamis.

Nagrody:
I stopnia – zestaw przypraw i karta podarunkowa DUKA o wartości 200 zł (3 na tydzień)
II stopnia – zapas przypraw (7 na tydzień).

Konkurs trwa do 29 grudnia 2019. Wszystkie nagrody zostaną wysłane po zakończeniu konkursu. 

Jestem bardzo ciekawa jak smakują Wasze święta?


zdjęcia: Mateusz
« Nowszy post Starszy post »

1 komentarz

Instagram