4 stycznia 2018

Moje podsumowanie 2017 roku, czyli o dobrych i złych chwilach minionego roku


Obiecałam sobie, że zanim wejdę w Nowy Rok zadbam o odpowiednie podsumowanie tego minionego. Chcę to zrobić przede wszystkim dla siebie, ale i dla Was. Myślę, że wciąż zbyt dużo mówi się o idealnym życiu blogera, zupełnie zapominając o normalnych i gorszych momentach, które przecież dotykają wszystkich w mniej lub bardziej podobny sposób. Życie nie różnicuje ludzi ze względu na zawód, stan posiadania czy wygląd. To my sami nadajemy komuś lub czemuś inny stan rzeczy od faktycznego. Chciałabym, żeby każda z Was miała tego pełną świadomość. Zdaję sobie sprawę, że ja, jako bloger, czyli osoba, która z założenia dzieli się swoim życiem, doświadczeniami, przemyśleniami daję dostęp do własnego świata i poprzez pryzmat tego, co widzicie lub czytacie, możecie oceniać moją codzienność. To jednak jest zawsze pewien wycinek i mój sposób patrzenia na świat. Kiedyś jedna z Czytelniczek zapytała mnie, dlaczego moje zdjęcia zawsze są w klimacie retro? Poprzez kilka lat prowadzenia tej strony poszukiwałam siebie, zastanawiałam się, co jest najbliższe mojemu sercu. Gdzie ja, jako człowiek, jestem w tym wszystkim? I w końcu - czy jako kobieta, psycholog, normalna dziewczyna, mogę Wam coś wartościowego przekazać… Wtedy natknęłam się na książkę Agnieszki Maciąg, która w piękny i głęboki sposób opisywała swoje doświadczenia od załamania, poczucia pustki do spełnienia i życia w zgodzie ze sobą, gdzie panuje spokój i kojąca cisza. Jej słowa poruszyły mnie…zaczęłam tworzyć w zgodzie z tym, co odczuwa moja nadwrażliwa dusza i jak interpretuję własną codzienność, a zdjęcia dopiero wtedy stały się ich prawdziwym uzupełnieniem, brakującym elementem mojej "starej duszy", która drzemie w każdym wpisie. Czasem mam wrażenie, że powinnam żyć w innym czasach, a później dostaję od Was mnóstwo wiadomości (ten rok pod tym względem był z pewnością rekordowy), spotykam Was na ulicy, w muzeach czy pustej plaży… i wiem, że jestem we właściwym miejscu i to nie może być przypadek, dlatego chcę to kontynuować! Dzięki Wam doświadczyłam niesamowitego wsparcia, wdzięczności i czystej, pozytywnej energii.

W zakątkach codzienności

Rok 2017 był bardzo pracowitym czasem. Nie mam pojęcia ile godzin spędziłam przed laptopem, o ile za dużo wypiłam kaw i nadgryzłam niczemu niewinnych paznokci. Często nie umiałam, nie wiedziałam albo zwyczajnie nie radziłam sobie. Wiele razy miałam naprawdę dosyć. Jednak wciąż podnosiłam poprzeczkę i wymagałam od siebie więcej. W marcu założyłam własną działalność gospodarczą, co wywołało we mnie przyjemne uczucie satysfakcji, ale też bardzo szybko doświadczyłam na własnej skórze, ile to kryje w sobie pracy. Gdyby nie pomoc mojego kochanego męża, sama nie dałabym rady z tak częstym tworzeniem wpisów, przygotowywaniem zdjęć, analizowaniem treści przychodzących od firm, pozyskiwaniem stałych partnerów, rozliczeniami, umowami i wieloma, wieloma innymi niezwykle ważnymi czynnościami, które bywają bardzo frustrujące, ale są konieczne do właściwego funkcjonowania mojej rozwijającej się działalności. Życie nie zawsze było oazą spokoju, częściej przypominało moment interwencji przy tykającej bombie. Ludzie, którzy wierzą w hasło "rób to, co kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia w swoim życiu" chyba jeszcze nie wiedzą co czynią. Każda praca, nawet ta najbardziej uwielbiana, staje się w pewnym momencie obowiązkiem. I tylko od nas zależy, w jaki sposób będziemy kierować własną  głową, aby nie zatracić motywacji do działania. A bez szefa nad głową bardzo łatwo o pracoholizm lub prokrastynację. Coś o tym wiem!


Podróże

Rok 2017 obfitował również w ogromną ilość podróży. Czas spędzony w przestworzach uważam za jeden z piękniejszych momentów mijającego roku. Harmonia, optymizm, siła, dobro, łagodność, wdzięczność - to tylko niektóre łupy, jakie przywożę z każdej wyprawy. Podróżując zmieniam moje postrzeganie, staję się uważna i otwarta na nowe doświadczenia, smaki, doznania czy zapachy. Wszystko, co dotyka mnie po drodze sprawia, że nabieram odwagi i często decyduję się na rzeczy, których nigdy nie zrobiłabym siedząc w swoim wygodnym fotelu w domu… Od zawsze pragnęłam podróżować. Marzyłam o tym, aby wypełnić swoje życie kolejnymi wspomnieniami z odległych miejsc. Podróżuje uzależniają, to prawda. Będąc na pustej plaży w Portugalii czułam najbardziej kojący, piękny i głęboki stan, jaki kiedykolwiek zakosztowała moja dusza. To wspaniałe doświadczenie, którego życzę każdej z Was!

Otworzyć się na życie, otworzyć się na ludzi i nowe możliwości - tak brzmiały słowa mojego zeszłorocznego podsumowania. Z ulgą i pewną dozą nieśmiałości mogę powiedzieć, że udało mi się je spełnić. Choć wciąż tkwi we mnie wewnętrzny krytyk, o którym pisałam Wam tutaj, staram się panować nad własnymi pędzącymi myślami i coraz częściej odpuszczam…


Styczeń/Luty

Początek roku upłynął pod znakiem regularnej pracy nad blogiem oraz miłych spotkań z przyjaciółmi. Wtedy miał też miejsce mój jeden z większych projektów - Kalendarz Literacki, który powstał we współpracy z marką Schwarzkopf.


Rysiek Riedel śpiewał, że w życiu piękne są tylko chwile, ale wyłącznie od Ciebie zależy, ile ich będzie. 
Hygge w naszym ciepłym domu!

"Są dni tak piekielnie dobre w swej prostocie, że nie masz ochoty nic w nich zmieniać. Delektujesz się nimi, zupełnie jakbyś jadła najsłodszy deser w środku lata. Kawałek po kawałku. Tak było wtedy. Babski wieczór. Długie rozmowy. Widok miasta nocą i wtedy zjawił się on…" Po prostu MY

"Wymieniłyśmy tysiące zdań, zanim kelner zdążył przynieść kawę, nie było mowy o braku wspólnych tematów czy niezręcznych minutach ciszy. Takie momenty budują mnie jako człowieka, budują moją wiarę w nas. Kiedy jesteś sobą, bez względu na mijających cię ludzi, zmieniające się warunki i trwające rozmowy - jesteś człowiekiem." Przemiłe spotkanie z Marioną!

Marzec

W marcu wybraliśmy się na Maltę. Soczysta zieleń pól, kwitnące kwiaty, błękitne obłoki i złote promienie słoneczne napełniły mnie nową, świeżą energią. Wzięłam udział także w inspirujących warsztatach dotyczących uważności z marką Lindt Excellence.

Malta i Gozo - wskazówki


Kwiecień/Maj

To kolejne dwa miesiące intensywnej pracy. Wiele się przez ten czas zmieniło. Na blogu powstał m.in. bardzo chętnie przez Was czytany poradnik dotyczący budowania własnej garderoby, zrealizowałam kampanię dla mojego ulubionego krakowskiego salonu Moss, zaczęłam jeździć autem, po dość długiej przerwie, a potem wyjechałam w rodzinne strony, aby złapać oddech…

"Pisarka Alison Lurie zauważa, że „nawet gdy milczymy, nasze ubrania rozmawiają głośno z każdym, kto na nas patrzy… Noszenie tego samego co wszyscy nie rozwiąże problemu, tak samo jak nie rozwiązałoby go mówienie tego samego co wszyscy." - Poradnik "Jak zbudować własną garderobę?"

Kampania z salonem Moss

"Dlatego, aby zachować resztki siebie zwolniłam. Po prostu wylogowałam się na pewien czas. Wróciłam na chwilę w rodzinne strony, aby znów przemierzyć drogi, które kiedyś prowadziły mnie do szkoły lub które pokonywałam podczas spacerów z psem. Było wspaniale. Słońce, deszcz, nierówne, kamieniste podłoże i zapach dzieciństwa na nowo rozbudziły we mnie słodko śpiące wspomnienia." Kosz z dawnymi wspomnieniami

Czerwiec

Czerwiec to miesiąc moich urodzin i czas świeżych truskawek, dlatego uwielbiam go najbardziej ze wszystkich miesięcy. W tym roku dodatkowo umililiśmy go sobie podróżą do mojej wymarzonej Wenecji. Było wyjątkowo!

"Z uśmiechem na ustach pokonuję kolejne odległości. Zwiewna, czerwona sukienka faluję na wietrze, na mojej twarzy rysuje się spokój. W duszy czuję jednak podekscytowanie i niesamowitą radość. Wiem, że tuż za rogiem spełni się jedno z moich marzeń. Gondola w objęciach romantycznej Wenecji - to obraz, który powstał w mojej głowie kilkanaście lat temu…" Gondolą po weneckich kanałach!

Jak zorganizować wyjazd do Wenecji? - Moje wskazówki

"Kolejny raz karmię swój umysł mocno brzmiącymi dźwiękami. Potrząsam głową w takt muzyki i podryguję nogą. Czuję się swobodnie i lekko. Rozluźniam ciało. Nic mnie nie ogranicza. Smugi światła przenikają przez szare zasłony." - Szczęście szyte na miarę

Lipiec

Na przełomie czerwca i lipca odwiedziliśmy Toskanię - wielką kraina, której nie można nie pokochać. Moja wrażliwa dusza w końcu otrzymała to, czego pragnęła od wielu lat. Krajobraz utkany z pagórków, cyprysowe aleje prowadzące do gospodarstw, dźwięk cykad i gaje oliwne. Harmonia i spokój wylewały się niemal z każdego zakątka. W tym roku kusi nas powrót w te miejsca… Oprócz tego wzięłam udział w inspirujących warsztatach stylizacji włosów z marką Osis i Beatą Berendowicz oraz wielkim wydarzeniu dla blogerów See Bloggers, które miało miejsce w Gdyni.

A jeśli planujecie podobny kierunek - tutaj znajdziecie moje wskazówki dotyczące podróży.

"Marc Levy powiedział kiedyś, że każdego ranka, po przebudzeniu, otrzymujemy kredyt w wysokości osiemdziesięciu sześciu tysięcy czterystu sekund życia na dany dzień. Kiedy wieczorem kładziemy się spać, niewykorzystana reszta sekund nie przejdzie na następny dzień - to, czego nie przeżyliśmy w ciągu dnia, jest na zawsze stracone, pochłonięte przez wczoraj. To jeden z moich ulubionych cytatów, ponieważ w niezwykły sposób przenika moją świadomość i sprawia, że każdego dnia mam ochotę działać." - Uwierzyć w siebie, czyli…


Sierpień

Sierpień spędziliśmy wśród bliskich. Bardzo często odwiedzaliśmy rodziców i korzystaliśmy z letniej aury. Razem z moimi rodzicami oraz bratem wybraliśmy się również na weekend do Pragi.

"Wyciągam ręce w stronę słońca. Łapię ostatnie promienie. Bawię się nimi - rozchylając palce i śmiejąc się do siebie, kiedy jeden z nich połaskocze mnie po oku. Słodkie, leniwe dni i długie wieczory - to za Wami tęsknić będę najbardziej. Jako istota ciepłolubna, zazwyczaj ciężko znoszę te nasze rozstania i długo po Waszym odejściu chlipię w rogu pokoju. Tym razem zapragnęłam, aby było inaczej. Chciałam zachować się jak "dorosła", ale zrozumiałam, że wtedy musiałabym przestać być sobą…" - O odchodzącym lecie i wdzięczności

Wyjątkowe miejsce z duszą - hotel Quadrille nad morzem

Praga



Wrzesień

Wrzesień upłynął w mgnieniu oka...był to czas wielu kampanii i wytężonej pracy. Jedna z nich - Lancome, pozostała szczególnie bliska mojemu sercu. W tym miesiącu wzięłam również udział w warsztatach jednej z krakowskich marek BodyBoom, w lookbooku marki Renee oraz skróciłam włosy o kilka dodatkowych centymetrów.

La vie est belle to nie tylko zapach, to styl życia. LANCÔME

"Lato odzwierciedla moje najsilniejsze emocje. Latem poznaję swoje ukryte pragnienia i nie boję się marzyć. Leżąc na leżaku z chłodnym napojem w dłoni mam czas, aby posłuchać siebie i w końcu dowiedzieć się, co tak naprawdę sprawia, że jestem szczęśliwa i skąd czerpię siłę do działania. To fascynujący moment, kiedy… słońce pozbywa nasze ciała z ubrań, a głowę z bałaganu mentalnego." - Przełom lata i jesieni

"Spacerowałam pustymi uliczkami parku. Wiatr targał moje włosy i zasłaniał nimi oczy. Mimo to, szłam dalej. Spacery z psem zawsze traktuję jako własną, darmową terapię… Myślę wtedy o wszystkim albo zupełnie o niczym. Obserwuję otoczenie, zmieniające się barwy liści na drzewach i pewnego starszego pana, który zawsze siada na tej samej ławce, rozgląda się, ale nigdy nie uśmiecha… Wygląda na zamyślonego i samotnego. Ma siwe włosy i prawdopodobnie bogaty bagaż doświadczeń na plecach." - O przypadkowym spotkaniu…

Październik

To zdecydowanie najbardziej intensywny miesiąc minionego roku! W tym czasie odbyliśmy podróż do Barcelony, orientalnego Marrakeszu oraz mojego, wyjątkowego Paryża. W październiku ukazała się również moja kampania dla marki House, wiele ciekawych projektów dla marki Apart oraz ruszył projekt koszula dla marki Wólczanka.


"Marrakesz to taki słodko-gorzki sen. Z jeden strony brzydota, bieda, smutne oczy kobiet i ich brudne stopy. Zmarszczki, które mówią więcej niż jesteś sobie w stanie wyobrazić. Pędzące stare skuterki, rozklekotane przyczepki ciągane przez osły i zmęczone pracą dłonie mężczyzny, który tworzy prawdziwe rzemieślnicze dzieła. Nie brakuje tutaj "drobnych cwaniaczków", którzy zupełnie "przypadkowo" chcą wydać mniej reszty. Ilość kurzu w powietrzu powoduje, że kręci Ci się w głowie, ale mimo to, masz ochotę doświadczać więcej, bo Marrakesz to też piękno z całym bogatym asortymentem." - Marrakesz, moje wrażenia. Niebawem ukażę się jeszcze jeden przewodnik po tym niesamowitym miejscu.


"Kiedy wysiadłam z samolotu, czułam, że jestem wolnym duchem. Mimo zmęczenia i chłodniejszego powietrza moje kąciki ust mimowolnie uniosły się do góry. Byłam znowu w tym miejscu. Miejscu, którego nie da się zamknąć w wąskie ramy schematów. To tutaj dostaję wiatr w żagle, całuję znienacka i szeroko otwieram ramiona, bo to jedyny sposób, aby wyrazić swoją radość i wdzięczność. Chyba po raz pierwszy brakuje mi słów, aby poskładać wszystkie emocje, które we mnie siedzą. Paryż to mój mały świat."

"Błoga cisza okrywa liście drzew, niebo jakby oddycha spokojniej i czas, który płynie wtedy wolniej. Noc rządzi się swoimi prawami. Wychodzę na balkon, na zegarku dochodzi czwarta w nocy. W słuchawkach ulubione dźwięki gitary, nie wiem czy to już poranek, czy jeszcze noc. Wiatr usilnie ze mną walczy i próbuje zaprosić mnie z powrotem do środka. Stanowczo odmawiam. Rozglądam się, ale w pobliżu nie znajduję żadnego światła, które solidaryzowałoby się ze mną." O błogiej ciszy…


Listopad

Powroty do miejsc, które wypełniają mnie dobrą energią zawsze wspominam najdłużej… W tym miesiącu wybraliśmy się po raz kolejny do Portugalii, a dokładnie do maleńkiej miejscowości Sagres! Mam nadzieję, że kiedyś spełni się moje marzenie i odwiedzimy to miejsce kamperem, a później znajdziemy tam maleńki domek dla siebie. Blisko oceanu, natury i w zgodzie ze sobą!

"Stałam wpatrzona we wzburzony ocean i próbowałam znaleźć w myślach słowa, które wyrażą moje uczucia. Nie było to jednak tak oczywiste, jak mogłoby mi się wydawać. Szukałam więc dalej…każdego dnia. Podczas wschodów i zachodów słońca. Chciałam wyrwać z tego pejzażu jak najwięcej dla siebie, może to zbyt zachłanne i niepoprawne, ale obojętność i brak uważności wydawały mi się wtedy najgorszą zbrodnią. Wsłuchiwałam się więc w odgłos wody, błądziłam wzrokiem po jej zmieniających się kolorach i w myślach mocno ją tuliłam. Magnetyczna siła przyciągania i to uczucie, że rozumiemy się bez słów. Mokre stopy od delikatnego piasku, włosy zmierzwione morskim powietrzem i skóra muśnięta ciepłym słońcem…nawet nie zauważyłam, kiedy z pozoru obce mi miejsce stało się tym wyjątkowym." - O podróżowaniu…

Jeden z tych niesamowitych zachodów słońca…

Algar de Benagil. Właśnie pracuję nad wpisem z tego czarującego miejsca.

Grudzień

To czas wytchnienia, złapania dystansu. W tym miesiącu dzięki ekipie Sound Garden mieliśmy przyjemność odwiedzić Sopot i przywieźliśmy do Krakowa pachnącą choinkę.

"Grudzień to taki miesiąc, który depcze mnie swoją szarością i brakiem słońca, a później przychodzi, otula i daje nieoczekiwane zwroty akcji w postaci pięknych Świąt, kojącej rozmowy z bliską osobą, wypadem za miasto czy przypadkową piosenką w radiu, którą później nucisz przez cały dzień."


Chciałabym...

Wiecie czego chcę od 2018 roku? Chciałabym pozbyć się ograniczeń, które tkwią w mojej głowie i przynajmniej zacząć od malutkiego skrobania książki, którą kiedyś mogłabym przekazać wszystkim wrażliwym Kobietom, czyli Wam! Chciałabym zatroszczyć się o swoje zdrowie i poświęcić czas na aktywność sportową oraz lepsze odżywianie. Tutaj już postawiłam pierwsze kroki. Od ponad trzech tygodni nie jadłam żadnego cukru. Wyeliminowałam go również z produktów, które do tej pory zajmowały moje miejsce w lodówce. Chciałabym zapisać się na doszkalający kurs angielskiego i lekcje jogi, ponieważ wiem, że potrzebuję wyciszenia, oddechu i nabrania dystansu do wielu spraw, które mnie otaczają. Chciałabym, aby ten rok był czasem stabilizacji zawodowej, rodzinnej, ale przede wszystkim, aby nie zabrakło w nim podróży z moim mężem, które motywują mnie do działania i sprawiają, że dzięki nim jestem po prostu lepszym człowiekiem.

Życzę Wam i sobie, abyśmy w nowym roku nie bali się sięgać po marzenia… Ale mieli również na uwadze, że czasem warto dla samego siebie po prostu odpuścić. Pozbyć się presji. To nie będzie łatwe – to trudna sztuka. Jednak szalejąca obecnie wizja "idealnego życia", która rozlała się na wszystkich bywa naprawdę męcząca…Szczerze? Ja w nią nie wierzę! Wszystko co się dzieje, odbywa się kosztem czegoś innego. Zawsze. Pamiętajcie o tym.

A tutaj znajdziecie podsumowania mojego 2014 / 2015 / 2016
« Nowszy post Starszy post »

39 komentarzy

  1. Wspaniale czyta się Twoje wpisy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, dziękuję! Miłego wieczoru :)

      Usuń
  2. Fajny rok za Tobą i jestem przekonana, że równie dobry właśnie się zaczął.

    „Idealne życie” nie istnieje. Pięknie i oszałamiająco może wyglądać z boku, ale zawsze jest okupione jakimiś wyrzeczeniami lub pracą. Ale to dobrze. Nic nie jest za darmo i warto o tym pamiętać.

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olga, kochana dziękuję, że jesteś! :)

      To prawda…nie rozumiem tylko, dlaczego tak mało się o tym mówi. W tv, gazetach - trąbią o idealnym życiu i wzmacniają w ludziach poczucie beznadziejności:( A większość ludzi ma naprawdę wiele i często o tym nie wie.

      Ściskam Cię mocno!

      Usuń
  3. Uwielbiam Twoje wpisy! Widzę, że Twój rok był bardzo pracowity, ale chyba taka praca na własny rachunek, bez szefa i w tym co kochasz daje największą satysfakcję, prawda? <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu dziękuję! :)

      Wiesz, co? Największą satysfakcję mam wtedy, kiedy dostaję szczerego, pięknego maila albo list…i to uczucie, że mogłaś komuś w jakiś sposób pomóc jest najlepsze na świecie!

      Całuję!

      Usuń
  4. Super post, wspaniałe się go czyta . Życzę równie wspaniałego roku 2018!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Cammy mam pytanie, gzie kupiłaś tą sukienkę w pasy ze zdjęcia z białych okularach?? Post cudowny, ja się zakochałam we wszystkim co robisz. Jesteś moją inspiracją😍❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edith, kochana! :) Dziękuję!

      Sukienkę kupowałam w wakacje w Zarze.

      Usuń
  6. Cammy, której książce Agnieszki Maciąg wspominasz? Chyba potrzebuję przeczytać coś budującego...potrzebuję jakiejś zmiany, bo zwariuję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pełnią życia, pomoże na pewno :)

      Usuń
    2. Tak, to "Pełnia życia"! Wyjątkowa, głęboka…pełna przemyśleń i życiowych wskazówek.
      Ciągle do niej wracam.

      Usuń
    3. Dziękuję, zaraz zamawiam tę książkę... Na razie moja pełnia życia polega na codziennym i to prawie dwunastogodzinnym siedzeniu za biurkiem, bez żadnej satysfakcji i zadowolenia, nie tylko z pracy, ale też z samej siebie... muszę się uratować, jeszcze nie wiem jak, ale dłużej tak być nie może... Dziękuję za piękne teksty, zdjęcia, za dzielenie się pięknym, pełnym życiem...

      Usuń
    4. Trzymam mocno kciuki! Mam nadzieję, że odnajdziesz w niej wskazówki, które wypełnią Twoje życie.

      Całuję mocno!

      Usuń
  7. Emilia Czarnecka5 stycznia 2018 17:47

    Wszystkiego dobrego w nowym roku oraz siły i wytrwałości w osiąganiu celów :) piękny wpis, przeczytałam go dopiero jak wróciłam z pracy i mam spokój aby wczytać się w to co piszesz, ponieważ Twoje wpisy wymagają głębszych przemyslen. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emilia, dziękuję za piękne życie!

      Ja Tobie również życzę wszysktiego co najwspanialsze, a przede wszystkim spokoju w głowie i sercu :)

      Usuń
  8. Każde zdjęcie mam ochotę zapisać.... jesteś taka prawdziwa, a ten kto robi Ci zdjęcia umie to uchwyć... i jeszcze coś widać w tym robieniu zdjęć - miłość. Fajnie Cię widzieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż się uśmiechnęłam! Dziękuuuję :)

      Mąż się też na pewno ucieszy :) To dla nas ogromnie miłe!

      Usuń
  9. Piękne podsumowanie, Kamilo :) Życzę Ci kolejnego wspaniałego roku, gratuluję założenia działalności, chociaż jak już wiesz (a ja wiem z dłuższego doświadczenia) nie zawsze jest słodko :) bardzo lubię Twoje zdjęcia w stylu retro, mają swój niewątpliwy klimat... to prawda, że nie zawsze jest w życiu różowo, ale przecież czytelnicy/czytelniczki zaglądają tutaj właśnie po pozytywne emocje a nie dołujące wpisy utwierdzające w przekonaniu, że wszędzie jest źle :) powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Gocha za odwiedziny i słowa pokrzepienia! :)
      Jasne, że nie zabraknie u mnie pozytywnych postów. Chcę, aby było ich jak najwięcej, jednak zamierzam balansować na autentycznych emocjach i pokazywać Kobietom, że życie u wszystkich ma różne kolory. Nawet w miejscu, które wydaje się być idealnym...

      Ściskam :)

      Usuń
  10. Życie bywa trudne ale jak mając nadzieję,determinację,bliskich i pokój ,miłość w sercu wszystko możemy pokonać i wznieść się wyżej ,by móc móc żyć prawdziwie i szczęśliwie -czego życzę ;)Uwielbiam Twoje posty często do nich powracam .... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anetko dziękuję za Twoją długą obecność! :)
      Ściskam mocno i życzę wszystkiego, co najwspanialsze na ten Nowy Rok!

      Usuń
  11. Cammy, jakiego aparatu używasz? Miód Malina!! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy Nikona d750 i dwa obiektywy: Nikkor 50 mm 1.4 + Nikkor 24 - 70 mm 2.8 :)
      Bardzo nam miło! Dziękujemy:)

      Usuń
  12. Podsumowanie, niby nic takiego... Ale Twoja ręka tak lekko je napisała. Jestem zauroczona, po raz kolejny! Masz wielki talent! Czytając Twoje wpisy mam wrażenie, że byłam tam razem z Wami! (mam nadzieję, że Wam nie przeszkadzałam :p) Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Aby tych pięknych chwil było więcej niż gorszych. Chociaż i tak, jak sama napisałaś, trzeba pisać o niepowodzeniach. Pozdrowienia, do następnego wpisu! Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, dziękuję z całego serca, że chciałaś podzielić się ze mną swoimi przemyśleniami. To niezwykle ważne dla mnie oraz motywujące! Ściskam mocno i życzę Ci wszystkiego, co najwspanialszego w nowym roku! :)

      Usuń
  13. Wyjątkowo nastrojowe podsumowanie :-) Twój rok wyglądał naprawdę pięknie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu dziękuję! :)

      Oby ten Nowy Rok był dla nas jeszcze piękniejszy w emocje i doświadczenia!

      Usuń
  14. Przyjemnie czyta się Twoje podsumowanie. Tunezja i Wenecja - tego Ci tutaj najbardziej zazdrościłam czytając o tych wycieczkach w poprzednich wpisach. Tak zazdrościłam, że wybieram się tam latem! Inspirujesz i to bardzo. Oby w 2018 pojawiło się jeszcze więcej wpisów i co ważniejsze więcej, więcej zdjęć <3 Życzę udanych podróży w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniale! Bardzo się cieszę, że spełnisz swoje marzenie! :)) To bardzo pokrzepiające dla mnie…dziękuję!

      Ściskam z wszystkich sił!

      Usuń
  15. Kamilo, skąd jest ten śliczny biały regał/biblioteczka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiliśmy go w Ikei :)

      Usuń
    2. Kochana, jaki to dokładnie model? :*

      Usuń
    3. Już przesyłam: http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/40371763/

      Ściskam ciepło :)

      Usuń
  16. Rok 2017 był dla mnie szczególnie trudny - pełen odejść, rozstań, niechcianych pożegnań... Uświadomił mi, jak kruche jest życie... W Twoim wpisie odnalazłam spokój, którego tak bardzo mi brakowało przez tych minionych 12 miesięcy. Dziękuję. Dobrze, że jesteś :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja mogę śmiało powiedzieć, że ten rok należy do udanych. :) Poznałam nową miłość, zakończyłam studia, rozpoczęłam rozwój swoich pasji i realizację marzeń. :) Życzę wam i sobie, aby 2018 rok był jeszcze lepszy! :D

    OdpowiedzUsuń

Instagram